Bohdan Wyżnikiewicz - "Bez bata ani rusz"
Artykuł Bohdana Wyżniekiewicza - członka Towarzystwa Ekonomistó Polskich ukazał się 01.06.2009 w Parkiecie.
Bohdan Wyżnikiewicz
Bez bata ani rusz
W trwającej ponad 20 lat transformacji Polska przeprowadziła wiele reform, które diametralnie zmieniły system gospodarczy. Nie ujmując nic z wysiłku reformatorskiego kolejnych rządów, trzeba jednak pamiętać, że po kuracji szokowej z początku transformacji, przeprowadzonej na fali entuzjazmu społecznego, kolejne fundamentalne zmiany były wymuszane przez międzynarodowe zobowiązania Polski. Bez zmian wynikających ze starania się o członkostwo Polski kolejno w Banku Światowym, Międzynarodowym Funduszu Walutowym, OECD i w Unii Europejskiej trudno wyobrazić sobie oddolne mechanizmy prowadzące do rewolucyjnych reform i zmian, jakie pociągają one za sobą.
Bankructwo PRL-u wynikało między innymi z nieumiejętnego wykorzystywania kredytów zagranicznych w nieracjonalnym systemie gospodarczym. Warunkiem korzystania z nowych kredytów od początku transformacji było budowanie instytucji rynkowego systemu gospodarczego, stosowanie zasad uczciwej konkurencji, jak również wprowadzanie swobód gospodarczych. Członkostwo w Banku Światowym i MFW z jednej strony dawało dostęp do kredytów, a z drugiej wymagało realizacji reform liberalizujących gospodarkę. Potrzeba zasilania kraju kredytami była tak paląca, że godzono się na wprowadzanie reform, praktycznie bez szemrania. Dzięki temu polska gospodarka stała się otwarta na świat i unowocześniła infrastrukturę rynkową. Przy okazji stało się też oczywiste, że, patrząc z dłuższej perspektywy, reformy umożliwiły szybki rozwój gospodarce. Okazało się też, że eksport nie musi wiecznie pozostawać w sferze przyszłych zamierzeń, a polscy przedsiębiorcy stali się równorzędnymi graczami na rynkach europejskich.
Stan gotowości do sprostania coraz to nowym wyzwaniom stał się nawet w Polsce normą. Przedsiębiorstwa przeszły przez kilka faz restrukturyzacji i za każdym razem wielu wydawało się, że już dalej iść nie można. Po wstąpieniu do Unii Europejskiej kolejnym ruchem reformatorskim powinno być przyjęcie wspólnej waluty europejskiej, czyli wejście do strefy euro. Warunkiem jest tak naprawdę wprowadzenie dyscypliny fiskalnej i monetarnej. Nikogo nie trzeba chyba przekonywać do korzyści ze stabilnej waluty i zrównoważonych finansów publicznych.
W odróżnieniu od poprzednich działań reformatorskich wymuszających twarde terminy działań, tym razem nie ma takiego wymagania. Kraj starający się o wejście do strefy euro ma pozostawiony nawet duży kalendarzowy margines swobody. Sytuacja braku sztywnego przymusu czasowego praktycznie zablokowała działania polityków. Brak bata nad głową w postaci twardych terminów do realizacji reform spowodował rozlazłe działania polityki gospodarczej, ujawniły się populistyczne postawy, a dyscyplina fiskalna od lat pozostawia wiele do życzenia. Wymyśla się coraz to nowe powody do opóźniania działań, do głosu dochodzą eurosceptycy i zwolennicy całkowicie zbędnego referendum. Zapomniano, że we współczesnej gospodarce globalnej reformowanie powinno być stałym elementem polityki gospodarczej.
W obliczu globalnego kryzysu finansowego i gospodarczego staje się jasne, że Polska przespała najlepszy okres na przystąpienie do strefy euro. Niepewność przyszłej koniunktury gospodarczej, niestabilność kursów walutowych, konieczność uporania się ze skutkami kryzysu, wszystko to przyczynia się nie tylko do opóźniania terminu wprowadzania euro, ale także zwiększa gospodarcze i społeczne koszty takiej operacji.
Historia wprowadzania waluty europejskiej w Polsce na tle innych reform pokazuje, że bez skutecznego nacisku zewnętrznego i sztywnych terminów doprowadzanie do zmian jest praktycznie niemożliwe.
Bohdan Wyżnikiewicz
Bez bata ani rusz
W trwającej ponad 20 lat transformacji Polska przeprowadziła wiele reform, które diametralnie zmieniły system gospodarczy. Nie ujmując nic z wysiłku reformatorskiego kolejnych rządów, trzeba jednak pamiętać, że po kuracji szokowej z początku transformacji, przeprowadzonej na fali entuzjazmu społecznego, kolejne fundamentalne zmiany były wymuszane przez międzynarodowe zobowiązania Polski. Bez zmian wynikających ze starania się o członkostwo Polski kolejno w Banku Światowym, Międzynarodowym Funduszu Walutowym, OECD i w Unii Europejskiej trudno wyobrazić sobie oddolne mechanizmy prowadzące do rewolucyjnych reform i zmian, jakie pociągają one za sobą.
Bankructwo PRL-u wynikało między innymi z nieumiejętnego wykorzystywania kredytów zagranicznych w nieracjonalnym systemie gospodarczym. Warunkiem korzystania z nowych kredytów od początku transformacji było budowanie instytucji rynkowego systemu gospodarczego, stosowanie zasad uczciwej konkurencji, jak również wprowadzanie swobód gospodarczych. Członkostwo w Banku Światowym i MFW z jednej strony dawało dostęp do kredytów, a z drugiej wymagało realizacji reform liberalizujących gospodarkę. Potrzeba zasilania kraju kredytami była tak paląca, że godzono się na wprowadzanie reform, praktycznie bez szemrania. Dzięki temu polska gospodarka stała się otwarta na świat i unowocześniła infrastrukturę rynkową. Przy okazji stało się też oczywiste, że, patrząc z dłuższej perspektywy, reformy umożliwiły szybki rozwój gospodarce. Okazało się też, że eksport nie musi wiecznie pozostawać w sferze przyszłych zamierzeń, a polscy przedsiębiorcy stali się równorzędnymi graczami na rynkach europejskich.
Stan gotowości do sprostania coraz to nowym wyzwaniom stał się nawet w Polsce normą. Przedsiębiorstwa przeszły przez kilka faz restrukturyzacji i za każdym razem wielu wydawało się, że już dalej iść nie można. Po wstąpieniu do Unii Europejskiej kolejnym ruchem reformatorskim powinno być przyjęcie wspólnej waluty europejskiej, czyli wejście do strefy euro. Warunkiem jest tak naprawdę wprowadzenie dyscypliny fiskalnej i monetarnej. Nikogo nie trzeba chyba przekonywać do korzyści ze stabilnej waluty i zrównoważonych finansów publicznych.
W odróżnieniu od poprzednich działań reformatorskich wymuszających twarde terminy działań, tym razem nie ma takiego wymagania. Kraj starający się o wejście do strefy euro ma pozostawiony nawet duży kalendarzowy margines swobody. Sytuacja braku sztywnego przymusu czasowego praktycznie zablokowała działania polityków. Brak bata nad głową w postaci twardych terminów do realizacji reform spowodował rozlazłe działania polityki gospodarczej, ujawniły się populistyczne postawy, a dyscyplina fiskalna od lat pozostawia wiele do życzenia. Wymyśla się coraz to nowe powody do opóźniania działań, do głosu dochodzą eurosceptycy i zwolennicy całkowicie zbędnego referendum. Zapomniano, że we współczesnej gospodarce globalnej reformowanie powinno być stałym elementem polityki gospodarczej.
W obliczu globalnego kryzysu finansowego i gospodarczego staje się jasne, że Polska przespała najlepszy okres na przystąpienie do strefy euro. Niepewność przyszłej koniunktury gospodarczej, niestabilność kursów walutowych, konieczność uporania się ze skutkami kryzysu, wszystko to przyczynia się nie tylko do opóźniania terminu wprowadzania euro, ale także zwiększa gospodarcze i społeczne koszty takiej operacji.
Historia wprowadzania waluty europejskiej w Polsce na tle innych reform pokazuje, że bez skutecznego nacisku zewnętrznego i sztywnych terminów doprowadzanie do zmian jest praktycznie niemożliwe.


.jpg)
