Tomasz Włodarczyk - Konferencja Jubileuszowa

"Neoliberalizm oczami jego krytyków. O prymacie niewiedzy i ideologii nad zasadami naukowego poznania"

Tomasz Mirosław Włodarczyk

NEOLIBERALIZM OCZAMI JEGO KRYTYKÓW
O PRYMACIE NIEWIEDZY I IDEOLOGII NAD ZASADAMI NAUKOWEGO POZNANIA

„Gospodarka rynkowa wiedzie globalnie i stopniowo
ku postępowi i sprawiedliwości społecznej.
Nie zawsze jest to prawdziwe i oczywiste dla każdego”.
Guy Sorman

Analizując różnego rodzaju opracowania, począwszy od opartych na solidnym warsztacie naukowym rozważań z pogranicza teorii ekonomii i polityki gospodarczej, a skończywszy na formułowanych, niekiedy w sposób bardzo emocjonalny, w kręgach tak zwanych alterglobalistów, pamfletach, niezwykle trudno byłoby udzielić jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czym jest neoliberalizm . W przekonaniu autora niniejszego opracowania trudność ta wynika z jednej strony z heterogeniczności samego zjawiska, które jest opisywane i interpretowane przez przedstawicieli wielu dyscyplin naukowych, takich jak filozofia, prawo, nauki polityczne, socjologia, stosunki międzynarodowe, czy wreszcie nauki ekonomiczne, i którzy przyjmują odmienne perspektywy badawcze ; z drugiej strony – z ograniczonej zdolności przyswajania faktów ekonomicznych przez opiniotwórcze kręgi społeczeństwa i nadawania w dyskursie naukowym (nie tylko) na temat neoliberalizmu prymatu ideologii nad czysto naukowym poznaniem, wolnym od apriorystycznych założeń o charakterze ideologicznym i wolnym od sądów wartościujących .
W sensie ogólnym neoliberalizm stanowi zespół koncepcji i poglądów ekonomicznych, społecznych, politycznych i etyczno-moralnych, nawiązujących bezpośrednio do założeń klasycznego liberalizmu ekonomicznego i politycznego w wersji sformułowanej zwłaszcza przez Adama Smitha i Johna Locke’a; ponadto wykorzystuje on idee XV- i XVI-wiecznej scholastycznej filozofii ekonomii (szkoła salamancka), dorobek austriackiej szkoły ekonomii z Carlem Mengerem, Eugenem von Böhm-Bawerkiem i Friedrichem Wieserem na czele oraz jej kontynuacji w postaci młodszej szkoły wiedeńskiej, reprezentowanej przez Ludwiga von Misesa, Hansa Mayera, Fritza Machlupa, Gottfrieda von Haberlera i przede wszystkim Friedricha von Hayeka, a także teorii prawa zwyczajowego i ładu spontanicznego . Narodzinom neoliberalizmu towarzyszyły: kryzys metodologiczny nowoczesnej nauki, dyskusja wokół problematyki subiektywizmu i indywidualizmu metodologicznego oraz wzrost znaczenia aspektów społecznych i kulturowych. W rezultacie tych procesów poznawczych ukształtowały się teoretyczne podstawy neoliberalizmu, pozwalające jednocześnie na odróżnienie go od innych nurtów liberalizmu. Fundamenty poznawcze neoliberalizmu stanowią: tak zwana rewolucja marginalistyczna w teorii ekonomii i odejście od obiektywnej teorii wartości, na płaszczyźnie filozoficznej – radykalna krytyka poznania i rozumu, odwołująca się do neokantyzmu i fenomenologii, oraz – na płaszczyźnie socjologicznej – kwestie specyficznej racjonalności kapitalizmu jako systemu społeczno-gospodarczego . Ponadto koncepcję neoliberalną charakteryzuje, szczególnie w porównaniu z innymi nurtami liberalizmu ekonomicznego, wyraźna orientacja polityczna .
Dominujące obecnie wizje ekonomicznej wykładni neoliberalizmu, związane bądź z osobą Friedricha von Hayeka i tak zwanym ewolucjonistycznym podejściem do rynku i jego roli w życiu społecznym, bądź z Miltonem Friedmanem, kojarzonym z tak zwanym podejściem utylitarystycznym, ewentualnie z Walterem Euckenem, uważanym za czołowego reprezentanta tak zwanej szkoły fryburskiej i podejścia racjonalistycznego, łączą bezwzględną akceptację czy wręcz afirmację rynku jako mechanizmu regulacji gospodarki z potrzebą szerszej, niż rola „stróża nocnego”, obecności państwa w życiu ekonomicznym i społecznym, której nie można jednak utożsamiać z potrzebą interwencjonizmu państwowego odwołującego się do zaleceń ortodoksyjnego keynesizmu i zabezpieczeń socjalnych państwa dobrobytu . Na przykład Friedrich von Hayek zwraca uwagę na wzajemne związki (czy wręcz współzależność) państwa i rynku. Uważa on, że skuteczne posługiwanie się konkurencją jako zasadą organizacji społeczeństwa dopuszcza niektóre rodzaje ingerencji w życie gospodarcze (które czasem w znaczący sposób wspomagają jej działanie), a nawet wręcz wymaga określonych rodzajów aktywności państwa . Państwo nie jest jednak w stanie skutecznie zastępować rynku; jego rola w sferze ekonomicznej polega przede wszystkim na gwarantowaniu konkurencji, wolności i praw jednostki oraz na stabilizowaniu warunków gospodarowania, zwłaszcza poprzez prowadzenie określonej polityki monetarnej i fiskalnej.
Jest rzeczą fascynującą, że mimo skuteczności neoliberalnego systemu społeczno-gospodarczego, pozwalającego wyrwać miliardy ludzi z nędzy i mimo braku realnego alternatywnego paradygmatu, na którym można byłoby oprzeć rzetelną analizę współczesnej gospodarki rynkowej, neoliberalizm ma w szerokiej świadomości społecznej prawie wyłącznie negatywne konotacje. Sam termin w ustach neomarksistów, ekologów i niektórych konserwatystów nabiera obelżywego wydźwięku i jest często wykorzystywany jako hasło do napiętnowania wszystkiego, co dotyczy wolnorynkowego sposobu myślenia o gospodarce i liberalnej praktyki gospodarczej, a mianowicie zasad wolnej konkurencji i maksymalizacji zysku; uznania mechanizmu cen rynkowych za jedyną formę oddziaływania na działalność gospodarczą; aprobaty dla sprawiedliwości komutatywnej i uznania, że jedynym kryterium sprawiedliwej płacy, dochodów lub ceny jest ich wartość rynkowa; deregulacji i uelastycznienia rynków; poglądu, że jedynym zadaniem państwa w sferze społeczno-gospodarczej jest zapewnienie ram instytucjonalno-prawnych dla przedsiębiorczości i wolnej konkurencji; wreszcie globalizacji, prywatyzacji czy rywalizacji o lokalizację inwestycji zagranicznych.
Gerhard Willke w jednej ze swych książek dokonał zestawienia najważniejszych argumentów kierowanych przeciwko neoliberalnemu projektowi ustroju społeczno-gospodarczego . I tak zarzuca się reprezentantom neoliberalizmu dogmatyczne przywiązanie do wiary w mechanizm wolnego rynku oraz jego dobroczynny wpływ na efektywność gospodarowania. Uważa się ich za orędowników zasad egoizmu i bezwzględności w relacjach społecznych, apologetów darwinistycznego kultu przetrwania najlepszych (survival of the fittest), propagatorów „molocha” rynku i rozwiązań społeczno-gospodarczych, które mogą doprowadzić w rezultacie tylko do jednego finału – zmierzchu dotychczasowego modelu zachodniej cywilizacji i ogólnoświatowej katastrofy .
Umiarkowani adwersarze neoliberalizmu ubolewają nad „ekonomiczną kolonizacją żyjącego świata” (Jürgen Habermas ), „przymusem osiągania zysku z kapitału” (Richard Sennett ), „bezwzględnym ekonomizmem” (Hans-Martin Lohmann) i „fundamentalizmem rynkowym” (Anthony Giddens ); krytykują oni rzekomy powrót do kapitalizmu manchesterskiego i leseferyzmu pod naciskiem zaostrzającej się globalnej konkurencji o dostęp do ograniczonych zasobów. Bardziej radykalni krytycy piszą o „despotyzmie rynku” i złorzeczą na „piekielną machinę kapitalizmu” (Pierre Bourdieu ), demaskują w panujących systemach społeczno-gospodarczych „barbarzyński ultraliberalizm” (Viviane Forrester ), „totalny rynek” (Herbert Schui ), czy „kapitalizm bez maski” (Noam Chomsky ), przekonują, że witalność neoliberalizmu to wyłącznie skutek liftingu maskującego zmurszałość i zmierzch kapitalistycznej gospodarki rynkowej (Samir Amin ).
Z tej perspektywy neoliberalizm jest utożsamiany wyłącznie z żądzą zysku i posiadania, z wyzutymi z wszelkich uczuć anonimowymi procesami wymiany rynkowej, z iluzoryczną wiarą w stabilność i harmonię życia społecznego, z niemal quasi-religijnym posłannictwem propagującym zbawienne działanie rynku. W apokaliptycznych wizjach Naomi Klein neoliberalizm jest fundamentalistyczną doktryną, która wypowiada wojnę wszystkiemu, co stoi na jej drodze, a jej zwolennicy są przedstawiani jako demiurdzy w ludzkiej skórze, którzy działają według z góry ustalonego planu i zawsze wygrywają, ponieważ są w stanie wszystko przewidzieć .
Neoliberalizm w takim karykaturalnym ujęciu staje się synonimem kapitalizmu pozbawionego jakichkolwiek mechanizmów społecznej odpowiedzialności za efekty swego funkcjonowania. Zaczyna on być traktowany nie jako określona doktryna społeczno-ekonomiczna, lecz jako szkodliwa ideologia, zresztą nie tylko w dziedzinie stricte gospodarczej, ale także edukacji, opieki zdrowotnej, religii czy w ogóle w życiu społecznym . Dowodem na poparcie takiej tezy są między innymi przywoływane przez krytyków neoliberalizmu propozycje dalszej redukcji podatków dla osób dobrze sytuowanych, optymalizacji nakładów na ochronę środowiska czy niezrealizowania państwowych programów kształcenia i podnoszenia poziomu dobrobytu społecznego. Formułowane są także opinie, że deregulacji państwa socjalnego, gospodarki i społeczeństwa towarzyszy swoista deregulacja psychiczna i moralna jednostek i całych grup społecznych. Logika rynku i kapitału eliminuje bowiem wszelkie zewnętrzne bariery i mechanizmy kontroli i w konsekwencji zmierza do zniszczenia warunków dalszego istnienia takiego modelu gospodarowania .
W świetle powyższej krytyki neoliberalizm może rzeczywiście jawić się jako „piekielna maszyna” i być traktowany jako uosobienie wszelkiego zła. Zwłaszcza ostatnio w środkach masowego przekazu konsekwentnie jest kreowany obraz neoliberalizmu jako formy absolutnie wolnego, radykalnie zderegulowanego i prowadzącego do rozkładu wszelkich norm życia społecznego kapitalizmu rynkowego. W tych ocierających się po części o histerię analizach i komentarzach szczególną rolę przypisuje się prywatnym instytucjom finansowym, działającym w skali globalnej, nie poddającym się jakimkolwiek państwowym regulacjom prawnym i ograniczeniom natury moralnej, bezwzględnie dążącym, także w drodze operacji spekulacyjnych, do pomnażania wartości dla swoich akcjonariuszy i realizujących w praktyce model kapitalizmu kasynowego.
Na przebieg aktualnej debaty o neoliberalizmie coraz większy wpływ wywierają także procesy globalizacji i zaostrzający się ogólnoświatowy kryzys gospodarczy. Dla niektórych obserwatorów neoliberalizm i globalizacja są zresztą tylko dwiema stronami tego samego medalu. Według nich globalizacja to neoliberalizm pozbawiony jakichkolwiek granic, nieomalże uboczny skutek zwycięstwa w świecie rynkowego paradygmatu gospodarowania, które nastąpiło po ostatecznym załamaniu alternatywy systemowej w postaci socjalistycznej gospodarki planowej. Triumfalny pochód kapitalizmu rynkowego prowadzi, ich zdaniem, do epoki „totalnej gospodarki”; szczególnie przedsiębiorstwa transnarodowe mają obecnie jakoby większe szanse na uwolnienie się od więzi narodowo-państwowych i na nielimitowane działanie w skali gospodarce światowej.
Według krytyków neoliberalizmu globalizacja jest formą monetarnego imperializmu, wpędzającego inne modele i kultury gospodarcze w „jarzmo” rynkowego sposobu gospodarowania. Bezwzględny reżim akumulacji kapitału, rozszerzony – wskutek postępującej globalizacji – na cały świat, wyniszczająco oddziałuje na ukształtowane wcześniej, dojrzałe struktury społeczne, stare kultury gospodarowania, a także naturalne otoczenie. Niektórzy autorzy uważają, że jeśli procesy globalizacji będą przebiegać spontanicznie, bez jasnych reguł, czyli według nich zgodnie z modelem neoliberalnym, to dotychczasowy świat czeka katastrofa w wymiarze społecznym i ekologicznym (Fritz Kuhn), neoliberalizm uczyni go bowiem „wielkim gospodarczym pobojowiskiem” (Michel Beaudin ). Stąd pojawiające się propozycje ograniczenia konkurencji międzynarodowej, działającej rzekomo na szkodę ludności we wszystkich krajach, na rzecz kooperacji. Na przykład Joseph Stiglitz, laureat nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii i były główny ekonomista Banku Światowego twierdzi, że „powtarzane jak mantra zasady gospodarki wolnorynkowej, aplikowane przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy w różnych częściach wschodniej i południowej półkuli, często zwiększały skalę występujących tam problemów” . Jednocześnie jednak zauważa, że „globalizacja sama w sobie nie jest ani dobra, ani zła. Potencjalnie może ona doprowadzić do pozytywnych efektów w różnych obszarach; kraje Azji Wschodniej, które otwierały gospodarki na swoich warunkach i w tempie, które im odpowiadało, niezwykle na niej skorzystały (nawet mimo powrotu problemów kryzysu gospodarczego w 1997 r.)” .
Charakterystyczne argumenty przeciwko globalizacji sformułował René Passet, jeden z doradców stowarzyszenia ATTAC. „W ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat produkt brutto w skali światowej wzrastał, ale jednocześnie narastały nierówności pomiędzy narodami […] Rozwiązania ekonomiczne, które miały uwolnić ludzkość od biedy, także w krajach bogatych prowadziły do nierówności, nędzy i izolacji społecznej […] Ponieważ wszystkie przedsiębiorstwa są zmuszone w gospodarce rynkowej do działania zorientowanego wyłącznie na zysk, zwiększa się skala inwestycji zanieczyszczających środowisko naturalne […] W rezultacie życie ludzkie staje się towarem” .
Według przekonania swoich krytyków neoliberalizm rozwinął się w hegemonistyczny paradygmat, który wręcz zdominował sposób myślenia o polityce gospodarczej na przełomie XX i XXI wieku. Awansował do rangi światowej religii i przeniknął do systemu wartości elit w różnych częściach świata, determinując ich działanie w różnych sferach życia, a przy okazji niszcząc tradycje, kulturę i człowieczeństwo. Jest on przy tym niezdolny do konstruktywnych odpowiedzi na wyzwania XXI wieku .
Te przedstawione w charakterze przykładów krytyczne opinie o neoliberalnej koncepcji ładu społeczno-gospodarczego, dominujące we współczesnej debacie ekonomicznej, nasuwają wszelako pytanie, jak tego rodzaju szkodliwa koncepcja i marne idee, by użyć określeń Grzegorza W. Kołodki, mogły zdobyć dominującą pozycję w świecie, opanować sposób myślenia wielu ludzi i doprowadzić do prawie powszechnej akceptacji rynku i gospodarki kapitalistycznej . Niezależnie od tego, jak kuszące mogą wydawać się różne intelektualne czy częściej pseudointelektualne spekulacje na ten temat – kwestia fortunnego dla jednych, a nieszczęśliwego dla innych przypadku, tajny alians różnych grup interesów itp. – istnieje o wiele prostsze wyjaśnienie.
Neoliberalizm i zaprojektowany przez niego system społeczno-gospodarczy w pewnym momencie dziejów zwyciężyły, ponieważ zaproponowały lepsze, bardziej skuteczne sposoby rozwiązania problemów niż dotychczas znane alternatywy systemowe, takie jak na przykład socjalizm państwowy, państwo dobrobytu, gospodarka państwa Boga (w krajach zdominowanych przez fundamentalistyczne ugrupowania religijne – Iran, Afganistan, Algieria itp.) czy komunitaryzm. Sukces neoliberalizmu w walce konkurencyjnej z innymi systemami społeczno-gospodarczymi dowodzi ponadto, że jest on lepiej przystosowany do zmagań z realnymi problemami. Opiera się na jedynym w dłuższym okresie efektywnym mechanizmie gospodarowania – mechanizmie cenowo-rynkowym, który jest w stanie w procesie uczenia się przetworzyć rozproszoną wiedzę podmiotów gospodarujących. Znajduje też swoje odzwierciedlenie w jedynej dostatecznie wypróbowanej w praktyce teorii ekonomicznej – neoklasycznej ekonomii zakładającej rynkową koordynację działań gospodarczych . Tym samym projekt neoliberalny – wbrew twierdzeniom swoich krytyków – wykorzystuje zarówno doświadczenia, płynące z realizowania określonej polityki gospodarczej, jak i osiągnięcia teoretyczne głównego nurtu ekonomii.
Współcześnie nie jest możliwe funkcjonowanie państwa dobrobytu, które nie opierałoby się na mechanizmach rynkowych. Wbrew swej złej sławie – przynajmniej wśród niektórych ekonomistów, intelektualistów i kilkorga „dużych dzieci w pokojach redakcyjnych”, by posłużyć się określeniem Maxa Webera , kapitalizm wolnorynkowy doprowadził do bezprzykładnego wzrostu dobrobytu i wyrównania szans społecznych. W drugiej połowie XX wieku realny dochód na głowę we wszystkich krajach wysoko uprzemysłowionych przeciętnie zwiększył się ponad trzykrotnie, a w innych krajach, na przykład w Korei Południowej, nawet dziesięciokrotnie. Oczywiście tym sukcesom towarzyszyły okresowo masowe bezrobocie, niesprawiedliwość społeczna czy niszczenie środowiska naturalnego. Dopiero te różne oblicza procesów społecznych i ekonomicznych składają się na pełny obraz efektów neoliberalizmu.
Jego krytycy z pobudek czysto ideologicznych dopuszczają się intelektualnego nadużycia, odnosząc się wyłącznie do niektórych, cząstkowych aspektów neoliberalnego projektu społeczno-gospodarczego. Tymczasem, jak zauważa Gerhard Willke, w przypadku projektowania ustrojów społeczno-gospodarczych konieczne jest ich całościowe potraktowanie i kompleksowa ocena. Wyzysk ludzi i wtrącanie ich w nędzę należy zawsze piętnować; oba te zjawiska wiążą się niewątpliwie z prywatną własnością środków produkcji. Ale stworzenie na krytyce tych zjawisk systemu opartego na własności państwowej nie prowadzi do komunizmu i powszechnej sprawiedliwości, ale, jak dobitnie pokazuje historia, powoduje bankructwo takiego systemu. Bezgraniczną żądzę posiadania, chciwość i egoizm należy krytykować i ograniczać, niemniej dążenie do skonstruowania na bazie tej krytyki wysoce etycznego, wspólnotowego systemu społeczno-gospodarczego jest jeszcze bardziej naiwne niż idee samych komunitarian.
Do oceny neoliberalizmu zasadne wydaje się też przyjęcie przez uczestników życia społecznego podejścia pragmatycznego. Ostatecznie mur berliński został zdemontowany w 1989 r. od strony wschodniej, a nie zachodniej. Strumienie migracji ludzi i kapitału kierują się nadal w stronę krajów z kapitalistyczną gospodarką rynkową. Niestety, jak słusznie twierdzi Milton Friedman, „intelektualiści w znacznej części nadal są przekonani o tym, że kapitalizm jest systemem błędnym, który utrudnia osiągnięcie dobrobytu ekonomicznego, a tym samym wolności, i że nadzieja tkwi w świadomym zwiększeniu kontroli organów władzy politycznej w sprawach gospodarczych” . Co prawda ocena ta pochodzi jeszcze z okresu sprzed bankructwa systemu „politycznej kontroli w sprawach gospodarczych”, jednakże nadal jest trafna w odniesieniu do opinii większości współczesnych krytyków neoliberalizmu.
Według nich neoliberalizm jest systemem wadliwym, utrudniającym postęp gospodarczy i osiągnięcie sprawiedliwości społecznej, dlatego mechanizm rynkowy musi być uzupełniony, jeśli nie wręcz zastąpiony, przez instytucje sterowania politycznego. Przypuszczalnie wściekłość i oburzenie wielu wpływowych adwersarzy neoliberalizmu mają swoje źródło z jednej strony w subiektywnym przekonaniu, że niesprawiedliwość i nierówności społeczne na świecie są spowodowane działaniem rynku, funkcjonowaniem gospodarki opartej na prywatnej własności i dążeniem przedsiębiorców do maksymalizacji zysków, z drugiej – w paraliżującym poczuciu bezsilności wobec „zwycięskiej, pozbawionej alternatyw” koncepcji ładu społeczno-gospodarczego, wobec „maszynerii”, dla której nie widać na razie żadnej rozsądnej kontrpropozycji, nawet w czasach obecnych zawirowań w światowej gospodarce.
Nie można też wykluczyć, że liderzy opinii publicznej (czy też raczej fabrykanci opinii) po prostu nie znają i nie rozumieją faktów ekonomicznych, dlatego oceniają stan kapitalistycznej gospodarki rynkowej w pewnym konkretnym momencie, nie zwracając w ogóle uwagi na jej wewnętrzną dynamikę . Tymczasem jej podstawową cechą jest jednoczesna ciągła produkcja i dystrybucja; dystrybucja i redystrybucja między jednostkami oraz narodami – biednymi i bogatymi. W takim stopniu, w jakim gospodarka staje się ogólnoświatowa, chiński rolnik, brazylijski hodowca, polski rzemieślnik i niemiecki przedsiębiorca połączeni są tysiącem niewidzialnych nici – los każdego zależy od losu innych . Na tym polega skuteczność kapitalistycznej gospodarki rynkowej oraz jej globalna słuszność – stopniowo polepsza warunki życia na całym świecie.
W żadnym wypadku nie należy jednak lekceważyć poglądów przeciwników neoliberalizmu. Niekiedy ich krytyka prowadzi bowiem do odradzania się fałszywego wyobrażenia o alternatywie dla kapitalizmu rynkowego, jakim byłoby zaangażowanie państwa w gospodarkę, lub, mówiąc ściślej, określenie koniecznego, optymalnego w rozumieniu ekonomicznych majsterkowiczów, zakresu regulacji rynku przez państwo w celu przezwyciężenia konkretnych problemów.
Gerhard Willke podkreśla, że odejście od jałowej krytyki neoliberalizmu i przedstawiania go w konwencji „nieznośnego despotyzmu rynku” wymaga przeanalizowania z jednej strony mechanizmów funkcjonowania konkurencyjnych rynków, z drugiej – mechanizmów koordynacji rynkowej i działań regulacyjnych podejmowanych przez państwo . Takie podejście wiąże się z koniecznością uznania przez krytyków neoliberalizmu, że opisywany przez nich kapitalizm rynkowy „bez granic” w rzeczywistości nigdzie nie występuje. Wszędzie procesy gospodarowania podlegają określonym regulacjom i normom, które mogą być bardziej lub mniej precyzyjne i bardziej lub mniej przestrzegane w życiu społeczno-gospodarczym. Reguły i normy w postaci przepisów, nakazów i zakazów ograniczają działania gospodarcze przedsiębiorców. Realizacja postulatu deregulacji gospodarki nie zakłada zatem przeforsowania koncepcji „totalnego rynku”, lecz jedynie istotnego zredukowanie zakresu państwowej reglamentacji w sferze gospodarki. I tylko w tym kontekście należy rozpatrywać zasadnicze postulaty neoliberalnego projektu społeczno-gospodarczego – żądania „więcej rynku, mniej państwa”, „więcej konkurencji i odpowiedzialności indywidualnej, mniej odgórnej opiekuńczości i regulacji”.
Zasadnicze elementy współczesnego neoliberalizmu nawiązują wprost do klasycznego liberalizmu, wypływającego z tradycji Oświecenia, indywidualistycznej koncepcji człowieka i społeczeństwa oraz racjonalistycznej filozofii. Klasyczny liberalizm polityczny podkreślał rolę indywidualnej wolności, gwarantowanej przez ochronę prawną przed samowolą państwa (rule of law) oraz prawo do samookreślenia jednostki i dążenia do szczęścia (pursuit of happiness). Z kolei liberalizm gospodarczy stawiał w centrum uwagi rynek i konkurencję jako fundamenty organizacji życia gospodarczego. W drugiej połowie XVIII wieku postulaty leseferyzmu we Francji były kierowane przeciw samowoli władzy politycznej i nadmiernej ingerencji państwa w sferę gospodarki; skorumpowany i wrogi wobec wszelkiego postępu porządek społeczno-gospodarczy miał ustąpić miejsca nowemu systemowi „naturalnej wolności”.
Chociaż w neoliberalnym projekcie ładu społecznego koncepcja wolności i relacje rynek – państwo ulegają istotnej modyfikacji w porównaniu z klasycznym liberalizmem, to nadal aktualne jest dążenie do ograniczenia przesadnych regulacji państwowych, niekiedy wręcz paraliżujących podejmowanie swobodnych inicjatyw gospodarczych i społecznych. Już w latach 40. ubiegłego stulecia dwaj pionierzy i mentorzy neoliberalnego projektu – Friedrich von Hayek i Milton Friedman – krytykowali „rozszerzenie samowoli państwa” i „zanikającą wiarę w prywatną własność i konkurencyjne rynki” . Stworzona w okresie rozkwitu państwa socjalnego sieć regulacji oplatających gospodarkę doprowadziła do zawężenia pola indywidualnych wyborów, a czasami wręcz do zablokowania mechanizmów rynkowych w niektórych sferach gospodarki.
Neoliberalizm stawia sobie za cel ukształtowanie gospodarki i społeczeństwa w sposób umożliwiający jednostkom realizowanie swojego dążenia do szczęścia przy minimalnej ingerencji ze strony państwa i maksymalnym indywidualnym samookreśleniu. Stąd naturalne preferencje wobec rozwiązań wolnorynkowych i niechęć wobec gospodarki państwowej oraz wszelkich przejawów korporacjonizmu. Główny nurt współczesnego neoliberalizmu nie kwestionuje przy tym potrzeby tworzenia przez państwo ram instytucjonalno-prawnych ustroju społeczno-gospodarczego i istnienia państwowego systemu zabezpieczenia społecznego w celu zagwarantowania sprawnego funkcjonowania rynku, czy niwelowania ewentualnych negatywnych następstw rozwiązań rynkowych .
Jak pokazuje historia ostatnich kilkudziesięciu lat (wielki kryzys amerykański lat 20. I 30. XX wieku, recesja gospodarcza w Wielkiej Brytanii w latach 70. ubiegłego wieku, sytuacja gospodarcza Francji, czy ostatnio kryzys na Węgrzech), rozbudowane programy pobudzania gospodarki przez państwo jedynie jej zaszkodziły i skutecznie opóźniały wyjście z kryzysu. Stąd konieczne jest przeciwdziałanie próbom zwiększenia zakresu interwencjonizmu państwowego i powrotu do sterowania gospodarką przez organy władzy politycznej. Oznacza to odrzucenie nie przystających do rzeczywistości recept ekonomii keynesowskiej i konsekwentne dokończenie projektu neoliberalnego ładu społecznego, zakładającego dalsze reformowania państwa socjalnego, deregulację gospodarki poprzez wyeliminowanie barier administracyjnych i rynkowych oraz przeszkód dla swobodnej konkurencji, uelastycznienie rynków, szczególnie rynku pracy, prywatyzację przedsiębiorstw państwowych i komunalnych, przeprowadzenie autentycznej reformy podatkowej poprzez wprowadzenie podatku liniowego itp.
Jednak w przekonaniu krytyków neoliberalizmu zarysowane powyżej działania w sferze polityki gospodarczej są równoznaczne z pozbawieniem państwa jakiegokolwiek wpływu na procesy społeczno-gospodarcze i z poddaniem społeczeństwa rygorom ekonomii wolnorynkowej. W takim podejściu neoliberalną teorię ekonomii traktują oni w kategoriach ideologii usprawiedliwiającej walkę konkurencyjną „wszystkich przeciwko wszystkim” i zdominowanie życia społecznego przez mechanizmy wymiany rynkowej i czysto ekonomiczną kalkulację . W rezultacie przyjęcia rozwiązań neoliberalnych ma miejsce, ich zdaniem, wspomniana już „kolonizacja życia”, a poprawne teoretycznie, racjonalne myślenie kategoriami ekonomicznymi w praktyce nie prowadzi do budowania osadzonej w wymiarach etycznym i politycznym społecznej gospodarki rynkowej, lecz totalnego społeczeństwa rynkowego.
Przeciwnicy neoliberalizmu nie rozumieją, a nawet nie starają się zrozumieć jego natury. Spontaniczny charakter gospodarki wolnorynkowej – maszynerii raczej biologicznej niż matematycznej – budzi niepokój wszystkich wielbicieli zadekretowanego porządku. Neoliberalizm jest związany raczej z ludzką naturą niż z rozumem, co dodatkowo wprawia w zakłopotanie lub budzi nieufność, a nawet nienawiść wszystkich aspirujących do roli autorytetów intelektualnych, religijnych czy politycznych .
Krytycy neoliberalizmu, przyjmujący orientację etyczną, bądź wspólnotową, piętnują wrogie wobec społeczeństwa założenie o autonomicznym, racjonalnie funkcjonującym podmiocie gospodarczym i ubolewają nad normatywną mizerią instytucji rynku oraz brakiem jego społecznej wrażliwości . Instytucji rynku chcą przeciwstawić wartości służebne dla ogółu i odnowioną kulturę obywatelską . Poszukiwanie wspólnotowego dobra i chęć przeciwdziałania społecznej anomii wymagałoby jednak przeprowadzenia przez komunitarian odnowy moralnej społeczeństwa i zbudowania nowej kultury obywatelskiej. W ten sposób krytycy neoliberalizmu wpadają w pułapkę inżynierii społecznej: podobnie, jak inni moraliści, aplikujący społeczeństwu normatywne dyrektywy dotyczące pożądanych zachowań, przyjmują funkcje opiekunów i wychowawców, zmierzając w efekcie do uformowania nowego, lepszego człowieka . Podobnie jak każda ingerencja w gospodarkę zakłóca procesy rynkowe, tak każda interwencja w życie społeczne skutecznie je zakłóca i nigdy nie jest w stanie nim zawładnąć (nawet w systemach totalitarnych). Jednocześnie wszelka inżynieria społeczna, nawet ta dokonywana w najlepszej wierze, kończy się niepowodzeniem.
Z pewnością nie będzie uczciwym zabiegiem potraktowanie krytyki neoliberalizmu wyłącznie w kategoriach przestarzałych manifestów antykapitalistycznych, z przesadą i bez umiaru szermujących zarzutami wobec systemu rynkowego. Adwersarze neoliberalizmu pokazują wiele dewiacji występujących we współczesnej gospodarce, tyle że wynikających najczęściej z niekonsekwentnego wdrażania zasad ekonomii wolnego rynku (bądź odstępstw od nich). Zatem to właśnie zwolennicy neoliberalnego projektu ustroju społeczno-gospodarczego, przekonani o zasadniczej wyższości rozwiązań wolnorynkowych w sferze gospodarczej, powinni zajmować się ich usprawnianiem. Utrzymujące się nadal bezrobocie (przybierające niekiedy masowe rozmiary), nierówności społeczne i bieda są dowodem, że w praktyce warunki efektywnej alokacji względnie rzadkich zasobów w systemie rynkowym nie zawsze są spełnione, nawet jeżeli należałoby jeszcze przeanalizować, jaki udział w tych negatywnych zjawiskach mają mechanizmy rynkowe, a jaki – ingerencja państwa w sferę gospodarki.
Niemalże od początku istnienia gospodarki kapitalistycznej formułowane są postulaty wyeliminowania głodu i biedy, wprowadzenia sprawiedliwości społecznej, czy stworzenia lepszych warunków rozwoju dla krajów zacofanych gospodarczo. Przedstawiciele różnych szkół ekonomicznych w zasadzie je popierają, rozbieżności poglądów pojawiają się dopiero w momencie ustalania narzędzi polityki gospodarczej służących do osiągania tych celów. Można je sprowadzić do kontrowersji między zwolennikami silnej gospodarki rynkowej z jednej strony i zwolennikami interwencjonizmu państwowego i zakrojonego na szeroką skalę regulowania procesów gospodarczych przez państwo z drugiej. A zatem rozstrzygnięcia wymaga odwieczny spór: czy potrzebujemy większej roli państwa, szerszego zakresu uregulowań i rozbudowanych programów publicznych, aby urzeczywistnić pełne zatrudnienie, sprawiedliwość społeczną czy zrównoważony rozwój w skali globalnej, czy też potrzebujemy do tego większego zakresu oddziaływania rynku na procesy gospodarcze, więcej konkurencji, deregulacji i odciążenia przedsiębiorców od nadmiernych danin na rzecz państwa.
Jeżeli jednak dokładniej przyjrzymy się stanowisku krytyków neoliberalizmu z jednej strony i stanowisku zwolenników zliberalizowanych rynków z drugiej, to okaże się, że obie strony sporu definiują jego przedmiot inaczej i w rzeczywistości dyskutują o różnych problemach. Krytycy neoliberalizmu podnoszą kwestie dominującej roli rynku w procesach gospodarowania, zaś jego zwolennicy – problem nadmiernej ingerencji państwa w gospodarkę; krytycy neoliberalizmu piętnują niesprawiedliwość społeczną, zaś jego obrońcy podkreślają znaczenie indywidualnej wolności; adwersarze neoliberalizmu atakują postępującą liberalizację i deregulację handlu światowego, natomiast jego reprezentanci wskazują na korzyści płynące z wolnego handlu międzynarodowego .
Bezpośrednia konfrontacja poglądów i rozważna, spełniająca zasady naukowego poznania, ocena argumentów każdej ze stron jest więc w zasadzie niemożliwa, ponieważ zarówno krytycy, jak i zwolennicy neoliberalizmu uparcie uchylają się od podejmowania dyskusji wokół problemów definiowanych według jednolicie sformułowanych kryteriów.
Gerhard Willke podjął próbę określenia kilku takich obszarów problemowych, umożliwiających lepsze zrozumienie oraz porównanie argumentów stron debaty. Powszechnej, zwłaszcza w środkach masowego przekazu, tendencji do potępiania neoliberalizmu en block przeciwstawił propozycję poddania krytycznej analizie podstawowych założeń neoliberalnego projektu ładu społeczno-gospodarczego . Mogłaby ona posłużyć do oceny porównawczej stanowisk zajmowanych przez zwolenników i przeciwników neoliberalizmu oraz sformułowania własnych wniosków.
W opinii krytyków neoliberalizm dąży do podporządkowania społeczeństwa zasadom ekonomii wolnego rynku, co oznacza dominację instytucji rynku i czystego rachunku ekonomicznego we wszystkich relacjach między podmiotami gospodarującymi. Dlatego ich zdaniem konieczne staje się nadanie rynkowi roli służebnej wobec człowieka i społeczeństwa. Zwolennikom neoliberalizmu z kolei chodzi o ograniczenie roli państwa poprzez konsekwentną deregulację gospodarki. Nie wyklucza to określenia reguł funkcjonowania (codes of conduct) dla przedsiębiorstw transnarodowych i stworzenia mechanizmów kontroli nad światowymi rynkami finansowymi. Regulacje te nie mogą jednak wpływać na ograniczenie dynamiki wzrostu gospodarczego i stopnia innowacyjności gospodarki.
Jak twierdzą jego krytycy, neoliberalizm jest pozbawiony społecznej wrażliwości, co jest konsekwencją niszczącej relacje społeczne swoistej religii egoizmu. Niesprawiedliwość społeczna w warunkach globalizującej się gospodarki, jest, zdaniem adwersarzy neoliberalizmu, przez niego niedostrzegana lub przedstawiana jako nieunikniona konsekwencja braku rozwiązań prorynkowych. Zwolennicy koncepcji neoliberalnych w odpowiedzi na te zarzuty wskazują, że jedynie mechanizm rynkowy może zmobilizować społeczeństwa do skutecznej walki z biedą. Efektywność gospodarki rynkowej przejawia się właśnie w procesach globalizacji – największe sukcesy gospodarcze osiągają kraje, które otworzyły swoje gospodarki i aktywnie uczestniczą w międzynarodowym podziale pracy i światowej wymianie handlowej. Okazuje się bowiem, że ekwiwalentna wymiana rynkowa wszędzie tam, gdzie istnieją instytucjonalno-prawne warunki do jej prowadzenia przewyższa inne formy koordynacji działań gospodarczych. Wynika to przede wszystkim z faktu, że wolny rynek i konkurencja jako „postępowania odkrywcze” rozwiązują w optymalny sposób problemy asymetrii informacyjnej w gospodarce i rozproszenia wiedzy w społeczeństwie opartym na podziale pracy.
W powyższych kontrowersjach ekonomicznych można dostrzec aspekt odwiecznej walki między „otwartym” i „zamkniętym” społeczeństwem . Zgodnie z tą perspektywą wytwory nauki i obowiązujące w niej paradygmaty są zawsze uwarunkowane czasami, w których powstają. Analiza rozwoju doktryn społeczno-ekonomicznych pozwala na dostrzeżenie faktu, że każdy paradygmat musi zostać zniszczony, jeżeli zostanie doprowadzony do sytuacji granicznej. Jeśli chcemy zachować wewnętrzną dialektykę paradygmatu, to konieczna jest rezygnacja z jednostronnego ujmowania obserwowanych zjawisk i podjęcie trudu ich precyzyjnego zróżnicowania.
Gerhard Willke zwraca też uwagę, że dialektyczny stosunek występuje między korzyściami i kosztami, jakie neoliberalny system ekonomiczny generuje dla swoich członków. Przytacza opinię Ralfa Dahrendorfa, że „nowoczesne, liberalne społeczeństwo „oferuje ludziom znacznie więcej możliwości rozwoju niż jakikolwiek inny system ekonomiczny, ale jeżeli chodzi o kształtowanie trwałych więzi społecznych, to kwestia ta wygląda o wiele gorzej” . Wyzwolenie społeczeństwa z tradycyjnych więzi jest jednakże warunkiem koniecznym dla poszerzenia przestrzeni możliwych wyborów również w sferze gospodarowania. Wolność i wszystko to, co jest naturalną jej konsekwencją, otrzymujemy bowiem nie za darmo. Już w 1904 r. Georg Simmel ubolewał, że „samotność i poczucie społecznego wyobcowania są w oczywisty sposób tylko rewersem wolności”, zwracając jednocześnie uwagę, że „wolność człowieka nie odzwierciedla się w postaci jego dobrego samopoczucia” . Dążenie do osiągnięcia wolności w neoliberalnym projekcie ładu społecznego oznacza zatem zmniejszenie dobrego samopoczucia jednostki w porównaniu na przykład ze swojskim i bezpiecznym światem przedliberalnej wspólnoty. W neoliberalnej polityce ustrojowej i społecznej gra rynkowa, prowadzona między konkurującymi ze sobą podmiotami, jest stylizowana na permanentne zagrożenie instytucji rynku i przenika wszystkie dziedziny życia społecznego. W zgodzie z takim myśleniem następuje wyłączenie spod władzy państwa procesów ekonomicznych i jednocześnie ekonomizacja procesów społecznych. Stąd w neoliberalnej koncepcji racjonalnego rządzenia zasadnicze znaczenie przypisuje się nie ograniczaniu zakresu bezpośredniej interwencji państwa w autonomiczną sferę rynku, lecz przed wszystkim tworzeniu i rozwijaniu ramowych warunków gospodarowania (instytucjonalnych i prawnych), gwarantujących sprawne funkcjonowanie mechanizmu rynkowego oraz wolność jednostkową i gospodarczą . Przy tym, jak zauważył w 1961 r. Friedrich von Hayek, „skuteczna obrona wolności musi być niezłomna, dogmatyczna i doktrynalna i nie może czynić ustępstw na rzecz rozważań o jej celowości” .



Pliki:
Neoliberalizm_wersja_ost[1][1].doc
Tomasz Mirosław Włodarczyk.pptx
DSC_0170.JPG
DSC_0169.JPG
Powrót
 
 
 
           
 
Towarzystwo Ekonomistów Polskich | 02-554 Warszawa, Al. Niepodległości 162
BRE Bank S.A. Rachunek Nr: 27 1140 1010 0000 5150 0500 1001
KRS: 0000203796; NIP: 525 21 33 281; REGON: 011197735