Janusz Beksiak - Konferencja Jubileuszowa
"Podmioty gospodarcze w dzisiejszej Polsce"
Janusz Beksiak
Podmioty gospodarcze w dzisiejszej Polsce
1.
Biorąc pod uwagę głównie aktywność gospodarczą, minione dwudziestolecie należy do najlepszych od niepamiętnych czasów. W każdym razie na pewno od siedemnastowiecznego „potopu szwedzkiego”. W latach 1988 – 2008 najpierw dokonało się usuwanie z naszej gospodarki większości składników nieefektywnych oraz tych, które służyły wyłącznie imperialnym interesom ZSRR. Była to recesja czyszcząca gospodarkę z głównych pozostałości tzw. socjalizmu. Od połowy 1992 roku, z jednym tylko i krótkotrwałym zahamowaniem, dominował szybki wzrost produkcji, eksportu i spożycia, a z pewnym odroczeniem także wzrost inwestycji i spadek bezrobocia.
Tak pozytywna ocena dotyczy bez zastrzeżeń samej aktywności gospodarczej mierzonej wymienionymi wyżej wielkościami, Mniej optymistycznie wygląda postęp reform instytucjonalnych oraz sposób uprawiania przez polityków i administrację państwową bieżącej polityki gospodarczej. Ale i tu dokonały się wielkie zmiany, oczywiście jeśli porównywać omawiane dwudziestolecie z czasami PRL.
2.
Ujmując rzecz najogólniej osiągnięcia te są wynikiem powrotu naszego kraju do gospodarki kapitalistycznej. W ciągu tych dwudziestu lat dokonaliśmy restauracji kapitalizmu i to w wersji całkiem nowoczesnej. Źródła tego osiągnięcia znajdują się w trzech sferach zjawisk społeczno-gospodarczych, w trzech wiązkach długofalowych procesów jakie przebiegały od dawna w naszym kraju i na świecie. Są to, po pierwsze, sprzyjające nam okoliczności zewnętrzne, w których wzięliśmy udział i z których potrafiliśmy skorzystać, po drugie, jest to odzyskanie niepodległości państwa i społeczeństwa polskiego, po trzecie, znaczący rozwój aktywnych, przedsiębiorczych uczestników życia gospodarczego, coraz liczniejszej warstwy jego głównych podmiotów.
Sądzę, że ten trzeci proces jest najważniejszy i nim głównie zajmiemy się dalej. Najpierw jednak pokrótce o wszystkich trzech.
Okoliczności zewnętrzne w jakich podejmowaliśmy nasz powrót do gospodarki kapitalistycznej były niewątpliwie niezmiernie korzystne. Znacznie bardziej sprzyjające naszym aspiracjom niż te w jakich działaliśmy po Pierwszej Wojnie Światowej.
Po pierwsze, mieliśmy znaczące polityczne a następnie także gospodarcze poparcie Stanów Zjednoczonych. Główną rolę odegrał tu niewątpliwie Ronald Reagan i jego walka z „imperium zła”. Dotyczy to jednak także, w większym lub mniejszym stopniu, jego następców.
Po drugie, upadł ZSRR, w czym istotną rolę odegrała ówczesna „Solidarnośc”. To nie znaczy, że nie ponosimy dzisiaj przykrych skutków gospodarczych naszej separacji z Rosją. Są one jednak naprawdę znikome w porównaniu z tym co traciliśmy będąc satelitą ZSRR. Nie mówiąc już o niemal pewnych tragicznych perspektywach gdyby nadal utrzymała się nasza zależność od Rosji.
Po trzecie, wstąpiliśmy do Unii Europejskiej. Ma to oczywiście wielkie znaczenie dla restytucji kapitalizmu w naszym kraju i dla umocnienia naszej niezależności od wschodniego imperializmu gospodarczego i politycznego. Trudno wprawdzie być zachwyconym faktem, że kapitalizm Zachodniej Europy ma w wysokim stopniu charakter etatystyczny. Jest to jednak nowoczesny kapitalizm i związki z nim sprzyjają naszemu rozwojowi gospodarczemu. Zaś etatyzm zachodnio-europejski nie da się porównać z jawnie szkodliwym dla gospodarki etatyzmem dzisiejszej Rosji (nie mówiąc o wielu innych krajach azjatyckich ani o czasach ZSRR i PRL).
Po czwarte, główne niebezpieczne światowe zawirowania polityczne i gospodarcze w omawianym dwudziestoleciu miały miejsce poza Europą, głównie w Azji, choć nie tylko. Była to niewątpliwie okoliczność sprzyjająca dla naszej gospodarki. Dzisiaj sytuacja nasza nie jest już tak dobra.
Powstanie i działalność niepodległego państwa polskiego to drugi decydujący zespół zjawisk i procesów. Chodzi tu o kierunek polityki gospodarczej oraz sposób jej realizacji przez aparat państwowy. W tej dziedzinie obraz jest wybitnie niejednolity. Zachowania polityków i urzędników były bowiem bardzo różnorodne i często sprzeczne wzajemnie.
Wymieńmy kilka, szczególnie ważnych, zarówno pozytywnych jako i negatywnych (a co najmniej wysoce spornych) elementów działalności polityków i aparatu państwowego w sferze gospodarki.
Najważniejszym czynem było oczywiście daleko idące uwolnienie uczestników życia gospodarczego od głównych centralnych ograniczeń takich jak plan centralny, rozdzielnictwo, ceny urzędowe itd. oraz ogólne „dopuszczenie” własności prywatnej. Należy tu przypomnieć, że w ograniczony i pokrętny sposób zaczęły to schyłkowe władze komunistyczne. Główne jednak wyzwolenie nastąpiło 1 stycznia 1990 roku.
Tak było na początku. W następnych latach prawie wszystkie ekipy rządowe, mniej lub bardziej energicznie wprowadzały różnorodne ograniczenia stworzonych na początku swobód gospodarczych. Mnożyły się licencje i zezwolenia administracji na działalność gospodarczą, trwały i odnawiały się uznaniowe ulgi (np. podatkowe), różnicowanie stawek podatkowych i innych obciążeń itd. itp. W tym zakresie aktywne okazały się zarówno formacje polityczne o charakterze postkomunistycznym jak i skrajnie antykomunistyczne.
Kolejnym fundamentalnym przedsięwzięciem była odbudowa autentycznego (w miejsce „socjalistycznego”) pieniądza, i całego systemu pieniężnego. Było to główne osiągnięcie tzw. Planu Balcerowicza. To przedsięwzięcie okazało się nie tylko udane (jeśli pominąć drobniejsze mankamenty) ale i trwałe. Próbą dla niego będzie konfrontacja z obecnym światowym kryzysem gospodarczym.
Następnym podstawowym składnikiem procesu restauracji kapitalizmu powinna, z definicji, być prywatyzacja wielkiego odziedziczonego po komunizmie sektora przedsiębiorstw państwowych. I tu sprawy się gmatwają. Większość kolejnych gabinetów, poczynając od rządu Mazowieckiego aż (i szczególnie!), do rządu Millera, zrobiła tu niewiele. Dotyczy to wielkiego przemysłu. Bowiem handel i usługi prywatyzowały się dość energicznie ale bardziej oddolnie i samodzielnie niż z inicjatywy i przy pomocy władz państwowych. Dotyczy to zresztą wszelkiej działalności wytwórczej (także w przemyśle i w farmerskim rolnictwie) podejmowanej przez mały i średni kapitał. Natomiast prywatyzacja wielkiego przemysłu posunęła się znacznie tylko za czasów rządu Buzka, a następnie znów uległa zahamowaniu. Można więc powiedzieć, że w całym dwudziestoleciu postępował spontaniczny, oddolny proces powstawania prywatnych przedsiębiorstw i prywatyzowania licznych elementów dawnej gospodarki „socjalistycznej” przy leniwej lub wręcz hamującej działalności większości polityków i administracji państwowej.
Należy też zauważyć, że wszystkim tym zjawiskom towarzyszył w całym dwudziestoleciu proces komplikowania i mnożenia składników państwowego aparatu administracyjnego oraz zwiększania zatrudnienia personelu urzędniczego. Tylko częściowo ma to uzasadnienie w pozytywnym procesie odbudowy samorządu terytorialnego. Szczególnym przypadkiem powyższych zjawisk była, podjęta przez jeden z gabinetów, hałaśliwa akcja walki z korupcją. Zastosowany sposób tej walki wyraźnie negatywnie wpłynął jednak, moim zdaniem, na aktywność gospodarczą. Sposób ten polegał na daleko idącym rozszerzeniu uprawnień, zaostrzeniu nadzoru oraz kar stosowanych przez organy władzy państwowej. Dało to pewne widowiskowe efekty. Równocześnie jednak podniosło ogólny poziom niepewności a stąd ryzyka prowadzenia działalności gospodarczej. To zaś wpływa hamująco na rozwój aktywności gospodarczej. Sądzę, że w sferze działalności gospodarczej ten sposób walki z korupcją jest bez porównania mniej skuteczny niż po prostu ograniczanie władzy urzędników i polityków nad prywatną działalnością gospodarczą. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że zwiększanie uprawnień organów państwowych do śledzenia i karania uczestników życia gospodarczego zapewne odstraszy część łapowników i ich ofiar ale pozostałych skłoni tylko do podwyższenia stawek pobieranych za nadużycie władzy.
Za najważniejszy, mający największy i najtrwalszy, pozytywny wpływ na naszą działalność gospodarczą uważam natomiast trzeci z omawianych wielkich procesów, a mianowicie odtwarzanie się i rozwój tej części społeczeństwa, która zajmuje się przedsiębiorczością gospodarczą.
W ciągu dwudziestego wieku w społeczeństwie polskim żywo rozwijała się przedsiębiorczość gospodarcza. Stopniowo coraz więcej ludzi brało się za „robienie interesów” – zakładali przedsiębiorstwa, inwestowali, wprowadzali na rynek nowe produkty, eksportowali i importowali. W XX wieku dokonywało się to w okresie międzywojennym, gwałtownie nasiliło się w latach 1939-1947 . Potem proces ten był hamowany i eliminowany przez władze PRL, popłynął więc korytem czarnego rynku i handlowej turystyki . Kolejny wybuch spontanicznej przedsiębiorczości gospodarczej umożliwiły swobody zdobyte w latach 1988-1991. I ten proces trwa mimo biurokratycznych przeszkód stawianych przez rządy, sejmy, senaty i głowy państwa.
3.
Rozwój przedsiębiorczości gospodarczej, o której mowa wyżej, realizuje się, według mnie, głównie w postaci mnożenia się i umacniania na rynku drobnych i średnich przedsiębiorstw, gdzie działa coraz większa liczba ludzi młodych, coraz lepiej wykształconych i obeznanych z rynkami zagranicznymi, nastawionych do działalności w sposób trzeźwy, kalkulacyjny ale zdolnych do podejmowania znacznego ryzyka zakładania i prowadzenia samodzielnego biznesu. Mowa tu przede wszystkim o przedsiębiorstwach osób fizycznych, przedsiębiorstwach rodzinnych, spółkach jawnych itp.
W ten sposób na naszych oczach mnoży się i umacnia coraz bardziej znacząca kategoria uczestników życia gospodarczego, która jest coraz bliższa modelowi znanemu z podręczników jako homo oeconomicus i coraz słabiej obciążona cechami człowieka sowieckiego. Warto zauważyć, że ta część klasy średniej (czy niższej klasy średniej, według tradycyjnej terminologii) liczy się już w milionach.
O kim mowa? Przedsiębiorca to człowiek, który podejmuje decyzje o tym co produkować (dziedzina), jak produkować (technika i organizacja) i dla kogo (klienci, rynek – lokalny, krajowy, zagraniczny). Podejmuje te decyzje na własny rachunek, co oznacza poniesienie ryzyka ewentualnych strat jeśli przedsięwzięcie się nie uda.
Warto zauważyć, że przedsiębiorca ponosi ryzyko także wtedy, kiedy działa za pożyczone pieniądze, gdyż on płaci odsetki i musi zwrócić zaciągnięty kredyt. Przedsiębiorca nie musi więc być właścicielem przedsiębiorstwa („kapitalistą”). Nie musi też osobiście nim na co dzień zarządzać. Może przecież wynająć menedżera.
W każdym jednak razie, to przedsiębiorca jest głównym podmiotem gospodarczym podejmującym na własny rachunek decyzje o użyciu czynników wytwórczych do produkowania dóbr na rynek.
W większości współczesnych krajów kapitalistycznych, spośród wszystkich przedsiębiorstw najliczniejszą kategorię stanowią te, które należą do osób fizycznych. Dotyczy to zarówno Europy Zachodniej i Środkowej jak i Ameryki Północnej. Ci zaś przedsiębiorcy są najczęściej równocześnie właścicielami, pracownikami i menedżerami. Dotyczy to nie tylko większości przedsiębiorstw małych, wielu średnich ale także licznych wielkich przedsiębiorstw rodzinnych. Ludzie ci tworzą główny trzon klasy średniej, która dość zgodnie uważana jest za ważną, a może nawet główną społeczną podstawę gospodarki kapitalistycznej.
Jedną z istotnych cech tego rodzaju przedsiębiorstw jest ich wytrzymałość na wstrząsy, zdolność do zaciśnięcia pasa i przetrzymania trudnych dla gospodarki okresów. Takie małe i średnie przedsiębiorstwa wielokrotnie ujawniły tę właściwość w czasie kryzysów gospodarczych. Nie dotyczy to oczywiście wszystkich pojedynczych przedsiębiorstw lecz całej ich zbiorowości, w której wiele z nich bankrutuje i ciągle wiele powstaje nowych. Obecny kolejny kryzys kapitalistycznej gospodarki światowej będzie najnowszym sprawdzianem tej właściwości.
Inną, nie mniej ważną cechą omawianego rodzaju przedsiębiorstw jest ich bieżąca, nieustanna, ujawniana nie tylko w sytuacjach szczególnych i dramatycznych, giętkość w dostosowywaniu swej podaży do zmiennych potrzeb odbiorców, zarówno gospodarstw domowych jak i wielkiej produkcji przemysłowej, budownictwa itd. Ważne jest tu też przestrzenne rozproszenie tej podaży, bez porównania bliższej odbiorcom i bardziej elastycznej w swym dostosowaniu do ich popytu niż licznych wielkich organizacji gospodarczych. Taka gęsta sieć przedsiębiorstw sprzyja też lepszemu wykorzystaniu lokalnych zasobów czynników wytwórczych, co jest szczególnie ważne dla podaży siły roboczej.
Sprawa dominujących i utrwalonych zachowań tej klasy podmiotów gospodarczych jest problemem wysoce dyskusyjnym i najczęściej spornym. Dość powszechnie, jako jej zalety wymienia się to co powiedzieliśmy wyżej. Mianowicie, że jest to dominująca liczbowo część aktywnych uczestników życia gospodarczego (choć jej udział w tworzeniu dochodu narodowego najczęściej nie dorównuje temu który tworzą wielkie spółki kapitałowe). Jak mówiliśmy jest ona elementem stabilizującym gospodarkę, łagodzącym fluktuacje jej rozwoju. Istnienie i wzrastanie tej klasy sprzyja więc trwałości ustroju kapitalistycznego w dłuższym okresie.
Równocześnie jednak, szczególnie obserwatorzy o nastawieniu lewicowym, podkreślają konserwatyzm tej klasy, jej mniejszą niż innych przedsiębiorców, zdolność do wprowadzania znaczących innowacji technicznych i organizacyjnych.
Wydaje mi się, że obie opinie mówią o tych samych zjawiskach, tylko pierwsi opiniodawcy dają im ocenę pozytywna, gdy drudzy negatywną. To wynika z powszechnej obiektywnej niejednorodności zjawisk społecznych a także z tego, że ludzie miewają rażąco sprzeczne preferencje.
Chciałbym ponadto zauważyć, że znane są liczne przykłady małych, jednoosobowych czy rodzinnych przedsiębiorstw, które w ostatnich dziesięcioleciach błysnęły nowatorskimi przedsięwzięciami technicznymi i organizacyjnymi.
Na koniec trzeba dodać, że mówiąc o znaczeniu tej właśnie warstwy uczestników życia gospodarczego bynajmniej nie zamierzam sugerować jej „przewodniej” czy „przodującej” roli w restauracji kapitalizmu w takich krajach jak Polska. Nic w stylu marksistowsko-leninowskim. Chodzi mi tylko o podkreślenie jej ważnej pozycji wśród ogółu przedsiębiorców i wśród wielu innych kategorii podmiotów gospodarczych. Za szczególnie istotny uważam problem ich współdziałania. Dopiero cały, możliwie zgrany, zespół wszystkich podmiotów gospodarczych może zapewnić udane odtworzenie ustroju kapitalistycznego w byłych krajach komunistycznych. Wystarczy porównać całkiem udaną restaurację kapitalizmu w Polsce, Czechach, na Węgrzech i w krajach nadbałtyckich z tym co na przykład obserwujemy w Rosji czy na Ukrainie, gdzie warstwa samodzielnych przedsiębiorców jest bardzo nieliczna.
4.
Sądzę, że dzisiaj nasz najtrudniejszy problem, to ostre rozwarstwienie uczestników życia gospodarczego i niedostatek, wspomnianego wyżej, współdziałania głównych ich kategorii. Mają one bowiem zdecydowanie różne postawy i rozbieżne kierunki zamierzeń. Ich oceny sytuacji bardzo często są różne a nawet przeciwstawne. Podobnie jest też z ich oczekiwaniami dotyczącymi pożądanych kierunków dalszych zmian.
Powstaje więc główne pytanie, które z tych grup podmiotów gospodarczych uzyskają przewagę w następnych dziesięcioleciach. Albo, mówiąc inaczej, jak będzie w przyszłości kształtować się nasze rozwarstwienie. Czy będzie się pogłębiać czy zacierać?
W znacznym stopniu będzie to zależeć także od warunków zewnętrznych: od kondycji gospodarki światowej, od zachowania Unii Europejskiej, Stanów zjednoczonych, Rosji, Chin. Kryzys gospodarczy, w który właśnie wkroczyliśmy, jest wprawdzie normalnym zjawiskiem, które zdarza się co 8-10 lat w światowej gospodarce kapitalistycznej. Ale dla nas ma szczególnie ważne znaczenie jest bowiem pierwszym gwałtownym i głębokim kryzysem, z którym nasza świeżo odrodzona gospodarka kapitalistyczna (zaledwie 20-letnia!) musi się zmierzyć. W rezultacie wielką niewiadomą są zachowania różnych kategorii uczestników życia gospodarczego.
Wróćmy więc do sprawy rozwarstwienia.
Jak już mówiłem w swoich publikacjach ostatnich lat widzę w naszej gospodarce trzy różne sektory. Są to: sektor kapitalistyczny, sektor państwowy i sektor gospodarki nierejestrowanej. (Zob.: Państwo w polskiej gospodarce lat dziewięćdziesiątych XX wieku, Wyd. Naukowe PWN, Warszawa 2001, s.151 i nast. oraz Polska gospodarka w XX wieku, Wyd. Literatura, Warszawa 2003, szczególnie rozdz. 2 i 8).
Rzecz jasna żadna gospodarka nie jest całkiem jednolita. Tutaj jednak chodzi o szczególnie wysoki stopień niejednolitości gospodarki znajdującej się w okresie przechodzenia od ustroju komunistycznego do kapitalistycznego. Polega to na tym, że w Polsce istnieją obok siebie silnie zautonomizowane części, które różnią się w sposób istotny statusem instytucjonalnym i w których dominują różne typy zachowań głównych uczestników życia gospodarczego.
Pierwszy to sektor kapitalistyczny, obejmujący dzisiaj zdecydowaną większość naszej gospodarki i odgrywający w niej rolę decydującą o sposobie funkcjonowania całości. Stopniowo upodabnia się on do współczesnej gospodarki rozwiniętych krajów kapitalistycznych, raczej jednak w wersji zachodnio-europejskiej, kontynentalnej niż brytyjskiej czy północno-amerykańskiej. W tym sektorze dominującym typem uczestnika jest przedsiębiorczy właściciel, menadżer i pracownik. Sektor ten obejmuje znaczną większość przemysłu, „farmerską” część rolnictwa, być może większość usług.
Obok wielkich i średnich nowoczesnych przedsiębiorstw kapitalistycznych, przeważnie spółek akcyjnych, jest to omawiana w poprzednich punktach tego tekstu bardzo liczna armia małych i średnich przedsiębiorstw należących głównie do osób fizycznych. Ta ostatnia ma oczywiście wiele cech wyniesionych z czasów panowania systemów totalitarnych, szybko jednak się przekształca i rozwija, coraz bardziej upodabniając się do średniej i niższej średniej klasy znanej z rozwiniętych krajów kapitalistycznych.
Cały ten sektor stanowi siłę napędową naszej gospodarki i to on odpowiada za osiągnięcia minionych dwudziestu lat. W nim działa polski człowiek ekonomiczny.
Drugi sektor tworzą przedsiębiorstwa państwowe. We wszystkich krajach postkomunistycznych pod jednym co najmniej względem różnią się one od przedsiębiorstw państwowych działających w zachodnich krajach kapitalistycznych. Tam były one najczęściej tworzone stopniowo i w ten sposób wchodziły w zwartą i dominującą tkankę gospodarki rynkowej. Były więc zmuszone do adaptowania się, a nawet do upodobnienia do przedsiębiorstw prywatnych. Podobnie było też w Polsce w okresie międzywojennym. Natomiast w III RP nasz obecny sektor państwowy charakteryzuje się znaczną odrębnością od reszty przedsiębiorstw działających na rynku. Są to przedsiębiorstwa w większości monopolistyczne, których dyrekcje i rady nadzorcze są na ogół obsadzane w trybie administracyjno-partyjnym. Ich kierownictwa ze swej natury nie są zdolne do systematycznego prowadzenia racjonalnej gospodarki i do jej samodoskonalenia w dłuższym okresie. Wynika to stąd, że dyrekcje i załogi (związki zawodowe, samorządy pracownicze) mają na celu głównie maksymalizację swoich dochodów. A więc ich celem nie jest maksymalizacja zysku (m.in. przez obniżanie kosztów produkcji), a tym bardziej maksymalizacja zysku w długim okresie. Ponadto personel kierujący tymi przedsiębiorstwami jest z reguły silnie związany ze sferami politycznymi i urzędniczymi.
Ten cel główny może być tym łatwiej osiągany, im silniejsza jest ich monopolistyczna pozycja i im bardziej opiekuńcze jest państwo. Pierwszym źródłem rosnących dochodów tych przedsiębiorstw są więc ich kontrahenci a w ostatecznym rachunku konsumenci. Drugim są wszyscy podatnicy, gdyż przedsiębiorstwa te są systematycznie zasilane z budżetu (umarzanie nie zapłaconych przez nie podatków, składek ubezpieczeniowych i po prostu długów).
W tym wysoce zautonomizowanym, słabo się rozwijającym, w szerokim zakresie nierentownym i opornym na prywatyzację sektorze, u uczestników występują w najszerszym zakresie postawy roszczeniowe zarówno w typie byłego człowieka sowieckiego jak i bardziej nowoczesnego klienta krajowego i europejskiego (UE) aparatu państwa opiekuńczego.
Uczestników trzeciego sektora nazywam jednostkami gospodarki „nierejestrowanej”. Mimo wielkiej różnorodności podmioty te mają wiele wspólnych właściwości co różni ten sektor w sposób istotny od dwóch pozostałych. Podobne są instytucjonalne warunki działania tych podmiotów gospodarczych. Mianowicie nie jest formalnie dostatecznie określony ich status jako jednostek gospodarujących. Najczęściej nie figurują one w oficjalnych rejestrach działalności gospodarczej, zobowiązań podatkowych, ubezpieczeniowych itd. A jeśli figurują to bez żadnych, lub prawie żadnych, konsekwencji ekonomicznych (przykład KRUS). Dlatego nadajemy im wspólną nazwę gospodarki „nierejestrowanej”, choć, oczywiście, nie oddaje to innych ważnych jej cech.
Głównymi członkami tego sektora są trzy rodzaje jednostek gospodarczych. Pierwszy to biznes robiony przez legalne przedsiębiorstwa ale ukrywany przed okiem władz. Nie występuje on w statystykach, nie jest obciążony podatkami, odbywa się poza systemem ubezpieczeń. Drugi rodzaj to działalność zasadniczo sprzeczna z prawem, nielegalna. Gdy poprzednią nazywa się najczęściej „szarą strefą”, tę określa przymiotnik „czarny” (np. czarny rynek, pracować na czarno). Oba te rodzaje działalności, choć w różnym stopniu, są źródłem wielu patologii gospodarczych i społecznych. Oba powstają i rozwijają się tam, gdzie daleko jest posunięta ingerencja państwa w gospodarkę ale gdzie równocześnie działania państwa są mało skuteczne. Trzeci rodzaj to gospodarka tradycyjna, czyli w pewnym stopniu unowocześniona pozostałość przedkapitalistycznej gospodarki częściowo lub nawet całkowicie rynkowej. Należą do niej przede wszystkim liczne tradycyjne gospodarstwa wiejskie (a więc chłopskie, a nie farmerskie, które należą do sektora kapitalistycznego). Gospodarstwa te są nastawione głównie na zaspokojenie własnych potrzeb. Ich towarowość jest bardzo niska. Przewaga karłowatych gospodarstw, niski poziom techniczny, rozdrobnienie i rozproszenie pól, ukryte bezrobocie to zjawiska, które charakteryzują ten sektor. Inne gospodarstwa tradycyjne to liczne warsztaty rzemieślnicze i pewna część drobnego handlu.
W całym sektorze gospodarki nierejestrowanej występują w różnych konfiguracjach liczne różnorodne typy postaw uczestników życia gospodarczego. Można tam więc znaleźć klasyczne tradycyjne zachowania przedkapitalistycznego drobnego rolnika, kupca i rzemieślnika, występujące w czystej postaci lub powiązane z zachowaniami człowieka sowieckiego.
Jest to więc sektor bardzo niejednolity. Powszechne są w nim jednak co najmniej dwa zjawiska: dość słabe podleganie nowoczesnemu kapitalistycznemu mechanizmowi regulacji oraz wielka różnorodność a nawet wzajemna sprzeczność interesów uczestników tego sektora.
W ciągu rozpatrywanych przez nas dwudziestu lat sektor pierwszy od niemal zera doszedł do dominującej pozycji, sektor drugi z różną szybkością (raczej nie wielką), z poważnymi oporami się kurczył. Sektor trzeci stopniowo ale też raczej powoli zmieniał swój skład. „Szara” i „czarna” strefa trzyma się nadal mocno, natomiast gospodarka tradycyjna, choć wspierana przez państwo i Unię Europejską, bardzo powoli zanika, w pewnej części wchodząc do sektora kapitalistycznego.
5.
Na zakończenie trzeba więc stwierdzić, że sytuacja jest niełatwa. Wprawdzie bez wątpienia można mówić o dokonanym przejściu do ustroju kapitalistycznego gdyż sektor pierwszy gra rolę decydującą. Kapitalizm ten jest jednak obciążony dwoma obcymi mu sektorami, których działanie nie tylko utrudnia rozwój sektora kapitalistycznego ale często jest mu wręcz wrogie.
Perspektywa dalszego funkcjonowania naszej gospodarki bynajmniej nie jest więc oczywista. Sądzę, że pozostawienie omawianych procesów swojemu biegowi nie jest bezpieczne i pożądane. Potrzebne jest zdecydowane prowadzenie polityki gospodarczej zmierzającej do tego aby polska gospodarka możliwie szybko zbliżała się do poziomu współczesnych rozwiniętych państw kapitalistycznych. Główną sprawą jest wspieranie rozwoju nowoczesnych form gospodarki opartej na maksymalnej możliwej swobodzie podejmowania działalności gospodarczej z możliwie najmniejszą ingerencją państwa w samoczynny mechanizm regulacyjny konkurencji rynkowej. Powinno temu służyć szybkie podjęcie zaniedbanego przez większość rządów III Rzeczypospolitej kasowania sektora państwowego. Możliwie najdalej idącej prywatyzacji musi towarzyszyć poddanie pozostawionych nielicznych przedsiębiorstw publicznych wszystkim rygorom gospodarki rynkowej.
Problem sektora nierejestrowanego jest bez porównania bardziej skomplikowany i wymaga osobnego rozpatrzenia. Oczywiste, choć także nie proste, wydają się tylko dwa rodzaje działania. Pierwszy to eliminowanie działalności czarnej strefy. Drugi to „rejestrowanie” tych gospodarstw rolnych, warsztatów rzemieślniczych itp., które już same działają jak przedsiębiorstwa kapitalistyczne.
Pliki:
Janusz Beksiak PODMIOTY_GOSPODARCZE_listopad_2008_r[1].doc
DSC_0092.JPG
DSC_0073.JPG
DSC_0076.JPG
Janusz Beksiak
Podmioty gospodarcze w dzisiejszej Polsce
1.
Biorąc pod uwagę głównie aktywność gospodarczą, minione dwudziestolecie należy do najlepszych od niepamiętnych czasów. W każdym razie na pewno od siedemnastowiecznego „potopu szwedzkiego”. W latach 1988 – 2008 najpierw dokonało się usuwanie z naszej gospodarki większości składników nieefektywnych oraz tych, które służyły wyłącznie imperialnym interesom ZSRR. Była to recesja czyszcząca gospodarkę z głównych pozostałości tzw. socjalizmu. Od połowy 1992 roku, z jednym tylko i krótkotrwałym zahamowaniem, dominował szybki wzrost produkcji, eksportu i spożycia, a z pewnym odroczeniem także wzrost inwestycji i spadek bezrobocia.
Tak pozytywna ocena dotyczy bez zastrzeżeń samej aktywności gospodarczej mierzonej wymienionymi wyżej wielkościami, Mniej optymistycznie wygląda postęp reform instytucjonalnych oraz sposób uprawiania przez polityków i administrację państwową bieżącej polityki gospodarczej. Ale i tu dokonały się wielkie zmiany, oczywiście jeśli porównywać omawiane dwudziestolecie z czasami PRL.
2.
Ujmując rzecz najogólniej osiągnięcia te są wynikiem powrotu naszego kraju do gospodarki kapitalistycznej. W ciągu tych dwudziestu lat dokonaliśmy restauracji kapitalizmu i to w wersji całkiem nowoczesnej. Źródła tego osiągnięcia znajdują się w trzech sferach zjawisk społeczno-gospodarczych, w trzech wiązkach długofalowych procesów jakie przebiegały od dawna w naszym kraju i na świecie. Są to, po pierwsze, sprzyjające nam okoliczności zewnętrzne, w których wzięliśmy udział i z których potrafiliśmy skorzystać, po drugie, jest to odzyskanie niepodległości państwa i społeczeństwa polskiego, po trzecie, znaczący rozwój aktywnych, przedsiębiorczych uczestników życia gospodarczego, coraz liczniejszej warstwy jego głównych podmiotów.
Sądzę, że ten trzeci proces jest najważniejszy i nim głównie zajmiemy się dalej. Najpierw jednak pokrótce o wszystkich trzech.
Okoliczności zewnętrzne w jakich podejmowaliśmy nasz powrót do gospodarki kapitalistycznej były niewątpliwie niezmiernie korzystne. Znacznie bardziej sprzyjające naszym aspiracjom niż te w jakich działaliśmy po Pierwszej Wojnie Światowej.
Po pierwsze, mieliśmy znaczące polityczne a następnie także gospodarcze poparcie Stanów Zjednoczonych. Główną rolę odegrał tu niewątpliwie Ronald Reagan i jego walka z „imperium zła”. Dotyczy to jednak także, w większym lub mniejszym stopniu, jego następców.
Po drugie, upadł ZSRR, w czym istotną rolę odegrała ówczesna „Solidarnośc”. To nie znaczy, że nie ponosimy dzisiaj przykrych skutków gospodarczych naszej separacji z Rosją. Są one jednak naprawdę znikome w porównaniu z tym co traciliśmy będąc satelitą ZSRR. Nie mówiąc już o niemal pewnych tragicznych perspektywach gdyby nadal utrzymała się nasza zależność od Rosji.
Po trzecie, wstąpiliśmy do Unii Europejskiej. Ma to oczywiście wielkie znaczenie dla restytucji kapitalizmu w naszym kraju i dla umocnienia naszej niezależności od wschodniego imperializmu gospodarczego i politycznego. Trudno wprawdzie być zachwyconym faktem, że kapitalizm Zachodniej Europy ma w wysokim stopniu charakter etatystyczny. Jest to jednak nowoczesny kapitalizm i związki z nim sprzyjają naszemu rozwojowi gospodarczemu. Zaś etatyzm zachodnio-europejski nie da się porównać z jawnie szkodliwym dla gospodarki etatyzmem dzisiejszej Rosji (nie mówiąc o wielu innych krajach azjatyckich ani o czasach ZSRR i PRL).
Po czwarte, główne niebezpieczne światowe zawirowania polityczne i gospodarcze w omawianym dwudziestoleciu miały miejsce poza Europą, głównie w Azji, choć nie tylko. Była to niewątpliwie okoliczność sprzyjająca dla naszej gospodarki. Dzisiaj sytuacja nasza nie jest już tak dobra.
Powstanie i działalność niepodległego państwa polskiego to drugi decydujący zespół zjawisk i procesów. Chodzi tu o kierunek polityki gospodarczej oraz sposób jej realizacji przez aparat państwowy. W tej dziedzinie obraz jest wybitnie niejednolity. Zachowania polityków i urzędników były bowiem bardzo różnorodne i często sprzeczne wzajemnie.
Wymieńmy kilka, szczególnie ważnych, zarówno pozytywnych jako i negatywnych (a co najmniej wysoce spornych) elementów działalności polityków i aparatu państwowego w sferze gospodarki.
Najważniejszym czynem było oczywiście daleko idące uwolnienie uczestników życia gospodarczego od głównych centralnych ograniczeń takich jak plan centralny, rozdzielnictwo, ceny urzędowe itd. oraz ogólne „dopuszczenie” własności prywatnej. Należy tu przypomnieć, że w ograniczony i pokrętny sposób zaczęły to schyłkowe władze komunistyczne. Główne jednak wyzwolenie nastąpiło 1 stycznia 1990 roku.
Tak było na początku. W następnych latach prawie wszystkie ekipy rządowe, mniej lub bardziej energicznie wprowadzały różnorodne ograniczenia stworzonych na początku swobód gospodarczych. Mnożyły się licencje i zezwolenia administracji na działalność gospodarczą, trwały i odnawiały się uznaniowe ulgi (np. podatkowe), różnicowanie stawek podatkowych i innych obciążeń itd. itp. W tym zakresie aktywne okazały się zarówno formacje polityczne o charakterze postkomunistycznym jak i skrajnie antykomunistyczne.
Kolejnym fundamentalnym przedsięwzięciem była odbudowa autentycznego (w miejsce „socjalistycznego”) pieniądza, i całego systemu pieniężnego. Było to główne osiągnięcie tzw. Planu Balcerowicza. To przedsięwzięcie okazało się nie tylko udane (jeśli pominąć drobniejsze mankamenty) ale i trwałe. Próbą dla niego będzie konfrontacja z obecnym światowym kryzysem gospodarczym.
Następnym podstawowym składnikiem procesu restauracji kapitalizmu powinna, z definicji, być prywatyzacja wielkiego odziedziczonego po komunizmie sektora przedsiębiorstw państwowych. I tu sprawy się gmatwają. Większość kolejnych gabinetów, poczynając od rządu Mazowieckiego aż (i szczególnie!), do rządu Millera, zrobiła tu niewiele. Dotyczy to wielkiego przemysłu. Bowiem handel i usługi prywatyzowały się dość energicznie ale bardziej oddolnie i samodzielnie niż z inicjatywy i przy pomocy władz państwowych. Dotyczy to zresztą wszelkiej działalności wytwórczej (także w przemyśle i w farmerskim rolnictwie) podejmowanej przez mały i średni kapitał. Natomiast prywatyzacja wielkiego przemysłu posunęła się znacznie tylko za czasów rządu Buzka, a następnie znów uległa zahamowaniu. Można więc powiedzieć, że w całym dwudziestoleciu postępował spontaniczny, oddolny proces powstawania prywatnych przedsiębiorstw i prywatyzowania licznych elementów dawnej gospodarki „socjalistycznej” przy leniwej lub wręcz hamującej działalności większości polityków i administracji państwowej.
Należy też zauważyć, że wszystkim tym zjawiskom towarzyszył w całym dwudziestoleciu proces komplikowania i mnożenia składników państwowego aparatu administracyjnego oraz zwiększania zatrudnienia personelu urzędniczego. Tylko częściowo ma to uzasadnienie w pozytywnym procesie odbudowy samorządu terytorialnego. Szczególnym przypadkiem powyższych zjawisk była, podjęta przez jeden z gabinetów, hałaśliwa akcja walki z korupcją. Zastosowany sposób tej walki wyraźnie negatywnie wpłynął jednak, moim zdaniem, na aktywność gospodarczą. Sposób ten polegał na daleko idącym rozszerzeniu uprawnień, zaostrzeniu nadzoru oraz kar stosowanych przez organy władzy państwowej. Dało to pewne widowiskowe efekty. Równocześnie jednak podniosło ogólny poziom niepewności a stąd ryzyka prowadzenia działalności gospodarczej. To zaś wpływa hamująco na rozwój aktywności gospodarczej. Sądzę, że w sferze działalności gospodarczej ten sposób walki z korupcją jest bez porównania mniej skuteczny niż po prostu ograniczanie władzy urzędników i polityków nad prywatną działalnością gospodarczą. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że zwiększanie uprawnień organów państwowych do śledzenia i karania uczestników życia gospodarczego zapewne odstraszy część łapowników i ich ofiar ale pozostałych skłoni tylko do podwyższenia stawek pobieranych za nadużycie władzy.
Za najważniejszy, mający największy i najtrwalszy, pozytywny wpływ na naszą działalność gospodarczą uważam natomiast trzeci z omawianych wielkich procesów, a mianowicie odtwarzanie się i rozwój tej części społeczeństwa, która zajmuje się przedsiębiorczością gospodarczą.
W ciągu dwudziestego wieku w społeczeństwie polskim żywo rozwijała się przedsiębiorczość gospodarcza. Stopniowo coraz więcej ludzi brało się za „robienie interesów” – zakładali przedsiębiorstwa, inwestowali, wprowadzali na rynek nowe produkty, eksportowali i importowali. W XX wieku dokonywało się to w okresie międzywojennym, gwałtownie nasiliło się w latach 1939-1947 . Potem proces ten był hamowany i eliminowany przez władze PRL, popłynął więc korytem czarnego rynku i handlowej turystyki . Kolejny wybuch spontanicznej przedsiębiorczości gospodarczej umożliwiły swobody zdobyte w latach 1988-1991. I ten proces trwa mimo biurokratycznych przeszkód stawianych przez rządy, sejmy, senaty i głowy państwa.
3.
Rozwój przedsiębiorczości gospodarczej, o której mowa wyżej, realizuje się, według mnie, głównie w postaci mnożenia się i umacniania na rynku drobnych i średnich przedsiębiorstw, gdzie działa coraz większa liczba ludzi młodych, coraz lepiej wykształconych i obeznanych z rynkami zagranicznymi, nastawionych do działalności w sposób trzeźwy, kalkulacyjny ale zdolnych do podejmowania znacznego ryzyka zakładania i prowadzenia samodzielnego biznesu. Mowa tu przede wszystkim o przedsiębiorstwach osób fizycznych, przedsiębiorstwach rodzinnych, spółkach jawnych itp.
W ten sposób na naszych oczach mnoży się i umacnia coraz bardziej znacząca kategoria uczestników życia gospodarczego, która jest coraz bliższa modelowi znanemu z podręczników jako homo oeconomicus i coraz słabiej obciążona cechami człowieka sowieckiego. Warto zauważyć, że ta część klasy średniej (czy niższej klasy średniej, według tradycyjnej terminologii) liczy się już w milionach.
O kim mowa? Przedsiębiorca to człowiek, który podejmuje decyzje o tym co produkować (dziedzina), jak produkować (technika i organizacja) i dla kogo (klienci, rynek – lokalny, krajowy, zagraniczny). Podejmuje te decyzje na własny rachunek, co oznacza poniesienie ryzyka ewentualnych strat jeśli przedsięwzięcie się nie uda.
Warto zauważyć, że przedsiębiorca ponosi ryzyko także wtedy, kiedy działa za pożyczone pieniądze, gdyż on płaci odsetki i musi zwrócić zaciągnięty kredyt. Przedsiębiorca nie musi więc być właścicielem przedsiębiorstwa („kapitalistą”). Nie musi też osobiście nim na co dzień zarządzać. Może przecież wynająć menedżera.
W każdym jednak razie, to przedsiębiorca jest głównym podmiotem gospodarczym podejmującym na własny rachunek decyzje o użyciu czynników wytwórczych do produkowania dóbr na rynek.
W większości współczesnych krajów kapitalistycznych, spośród wszystkich przedsiębiorstw najliczniejszą kategorię stanowią te, które należą do osób fizycznych. Dotyczy to zarówno Europy Zachodniej i Środkowej jak i Ameryki Północnej. Ci zaś przedsiębiorcy są najczęściej równocześnie właścicielami, pracownikami i menedżerami. Dotyczy to nie tylko większości przedsiębiorstw małych, wielu średnich ale także licznych wielkich przedsiębiorstw rodzinnych. Ludzie ci tworzą główny trzon klasy średniej, która dość zgodnie uważana jest za ważną, a może nawet główną społeczną podstawę gospodarki kapitalistycznej.
Jedną z istotnych cech tego rodzaju przedsiębiorstw jest ich wytrzymałość na wstrząsy, zdolność do zaciśnięcia pasa i przetrzymania trudnych dla gospodarki okresów. Takie małe i średnie przedsiębiorstwa wielokrotnie ujawniły tę właściwość w czasie kryzysów gospodarczych. Nie dotyczy to oczywiście wszystkich pojedynczych przedsiębiorstw lecz całej ich zbiorowości, w której wiele z nich bankrutuje i ciągle wiele powstaje nowych. Obecny kolejny kryzys kapitalistycznej gospodarki światowej będzie najnowszym sprawdzianem tej właściwości.
Inną, nie mniej ważną cechą omawianego rodzaju przedsiębiorstw jest ich bieżąca, nieustanna, ujawniana nie tylko w sytuacjach szczególnych i dramatycznych, giętkość w dostosowywaniu swej podaży do zmiennych potrzeb odbiorców, zarówno gospodarstw domowych jak i wielkiej produkcji przemysłowej, budownictwa itd. Ważne jest tu też przestrzenne rozproszenie tej podaży, bez porównania bliższej odbiorcom i bardziej elastycznej w swym dostosowaniu do ich popytu niż licznych wielkich organizacji gospodarczych. Taka gęsta sieć przedsiębiorstw sprzyja też lepszemu wykorzystaniu lokalnych zasobów czynników wytwórczych, co jest szczególnie ważne dla podaży siły roboczej.
Sprawa dominujących i utrwalonych zachowań tej klasy podmiotów gospodarczych jest problemem wysoce dyskusyjnym i najczęściej spornym. Dość powszechnie, jako jej zalety wymienia się to co powiedzieliśmy wyżej. Mianowicie, że jest to dominująca liczbowo część aktywnych uczestników życia gospodarczego (choć jej udział w tworzeniu dochodu narodowego najczęściej nie dorównuje temu który tworzą wielkie spółki kapitałowe). Jak mówiliśmy jest ona elementem stabilizującym gospodarkę, łagodzącym fluktuacje jej rozwoju. Istnienie i wzrastanie tej klasy sprzyja więc trwałości ustroju kapitalistycznego w dłuższym okresie.
Równocześnie jednak, szczególnie obserwatorzy o nastawieniu lewicowym, podkreślają konserwatyzm tej klasy, jej mniejszą niż innych przedsiębiorców, zdolność do wprowadzania znaczących innowacji technicznych i organizacyjnych.
Wydaje mi się, że obie opinie mówią o tych samych zjawiskach, tylko pierwsi opiniodawcy dają im ocenę pozytywna, gdy drudzy negatywną. To wynika z powszechnej obiektywnej niejednorodności zjawisk społecznych a także z tego, że ludzie miewają rażąco sprzeczne preferencje.
Chciałbym ponadto zauważyć, że znane są liczne przykłady małych, jednoosobowych czy rodzinnych przedsiębiorstw, które w ostatnich dziesięcioleciach błysnęły nowatorskimi przedsięwzięciami technicznymi i organizacyjnymi.
Na koniec trzeba dodać, że mówiąc o znaczeniu tej właśnie warstwy uczestników życia gospodarczego bynajmniej nie zamierzam sugerować jej „przewodniej” czy „przodującej” roli w restauracji kapitalizmu w takich krajach jak Polska. Nic w stylu marksistowsko-leninowskim. Chodzi mi tylko o podkreślenie jej ważnej pozycji wśród ogółu przedsiębiorców i wśród wielu innych kategorii podmiotów gospodarczych. Za szczególnie istotny uważam problem ich współdziałania. Dopiero cały, możliwie zgrany, zespół wszystkich podmiotów gospodarczych może zapewnić udane odtworzenie ustroju kapitalistycznego w byłych krajach komunistycznych. Wystarczy porównać całkiem udaną restaurację kapitalizmu w Polsce, Czechach, na Węgrzech i w krajach nadbałtyckich z tym co na przykład obserwujemy w Rosji czy na Ukrainie, gdzie warstwa samodzielnych przedsiębiorców jest bardzo nieliczna.
4.
Sądzę, że dzisiaj nasz najtrudniejszy problem, to ostre rozwarstwienie uczestników życia gospodarczego i niedostatek, wspomnianego wyżej, współdziałania głównych ich kategorii. Mają one bowiem zdecydowanie różne postawy i rozbieżne kierunki zamierzeń. Ich oceny sytuacji bardzo często są różne a nawet przeciwstawne. Podobnie jest też z ich oczekiwaniami dotyczącymi pożądanych kierunków dalszych zmian.
Powstaje więc główne pytanie, które z tych grup podmiotów gospodarczych uzyskają przewagę w następnych dziesięcioleciach. Albo, mówiąc inaczej, jak będzie w przyszłości kształtować się nasze rozwarstwienie. Czy będzie się pogłębiać czy zacierać?
W znacznym stopniu będzie to zależeć także od warunków zewnętrznych: od kondycji gospodarki światowej, od zachowania Unii Europejskiej, Stanów zjednoczonych, Rosji, Chin. Kryzys gospodarczy, w który właśnie wkroczyliśmy, jest wprawdzie normalnym zjawiskiem, które zdarza się co 8-10 lat w światowej gospodarce kapitalistycznej. Ale dla nas ma szczególnie ważne znaczenie jest bowiem pierwszym gwałtownym i głębokim kryzysem, z którym nasza świeżo odrodzona gospodarka kapitalistyczna (zaledwie 20-letnia!) musi się zmierzyć. W rezultacie wielką niewiadomą są zachowania różnych kategorii uczestników życia gospodarczego.
Wróćmy więc do sprawy rozwarstwienia.
Jak już mówiłem w swoich publikacjach ostatnich lat widzę w naszej gospodarce trzy różne sektory. Są to: sektor kapitalistyczny, sektor państwowy i sektor gospodarki nierejestrowanej. (Zob.: Państwo w polskiej gospodarce lat dziewięćdziesiątych XX wieku, Wyd. Naukowe PWN, Warszawa 2001, s.151 i nast. oraz Polska gospodarka w XX wieku, Wyd. Literatura, Warszawa 2003, szczególnie rozdz. 2 i 8).
Rzecz jasna żadna gospodarka nie jest całkiem jednolita. Tutaj jednak chodzi o szczególnie wysoki stopień niejednolitości gospodarki znajdującej się w okresie przechodzenia od ustroju komunistycznego do kapitalistycznego. Polega to na tym, że w Polsce istnieją obok siebie silnie zautonomizowane części, które różnią się w sposób istotny statusem instytucjonalnym i w których dominują różne typy zachowań głównych uczestników życia gospodarczego.
Pierwszy to sektor kapitalistyczny, obejmujący dzisiaj zdecydowaną większość naszej gospodarki i odgrywający w niej rolę decydującą o sposobie funkcjonowania całości. Stopniowo upodabnia się on do współczesnej gospodarki rozwiniętych krajów kapitalistycznych, raczej jednak w wersji zachodnio-europejskiej, kontynentalnej niż brytyjskiej czy północno-amerykańskiej. W tym sektorze dominującym typem uczestnika jest przedsiębiorczy właściciel, menadżer i pracownik. Sektor ten obejmuje znaczną większość przemysłu, „farmerską” część rolnictwa, być może większość usług.
Obok wielkich i średnich nowoczesnych przedsiębiorstw kapitalistycznych, przeważnie spółek akcyjnych, jest to omawiana w poprzednich punktach tego tekstu bardzo liczna armia małych i średnich przedsiębiorstw należących głównie do osób fizycznych. Ta ostatnia ma oczywiście wiele cech wyniesionych z czasów panowania systemów totalitarnych, szybko jednak się przekształca i rozwija, coraz bardziej upodabniając się do średniej i niższej średniej klasy znanej z rozwiniętych krajów kapitalistycznych.
Cały ten sektor stanowi siłę napędową naszej gospodarki i to on odpowiada za osiągnięcia minionych dwudziestu lat. W nim działa polski człowiek ekonomiczny.
Drugi sektor tworzą przedsiębiorstwa państwowe. We wszystkich krajach postkomunistycznych pod jednym co najmniej względem różnią się one od przedsiębiorstw państwowych działających w zachodnich krajach kapitalistycznych. Tam były one najczęściej tworzone stopniowo i w ten sposób wchodziły w zwartą i dominującą tkankę gospodarki rynkowej. Były więc zmuszone do adaptowania się, a nawet do upodobnienia do przedsiębiorstw prywatnych. Podobnie było też w Polsce w okresie międzywojennym. Natomiast w III RP nasz obecny sektor państwowy charakteryzuje się znaczną odrębnością od reszty przedsiębiorstw działających na rynku. Są to przedsiębiorstwa w większości monopolistyczne, których dyrekcje i rady nadzorcze są na ogół obsadzane w trybie administracyjno-partyjnym. Ich kierownictwa ze swej natury nie są zdolne do systematycznego prowadzenia racjonalnej gospodarki i do jej samodoskonalenia w dłuższym okresie. Wynika to stąd, że dyrekcje i załogi (związki zawodowe, samorządy pracownicze) mają na celu głównie maksymalizację swoich dochodów. A więc ich celem nie jest maksymalizacja zysku (m.in. przez obniżanie kosztów produkcji), a tym bardziej maksymalizacja zysku w długim okresie. Ponadto personel kierujący tymi przedsiębiorstwami jest z reguły silnie związany ze sferami politycznymi i urzędniczymi.
Ten cel główny może być tym łatwiej osiągany, im silniejsza jest ich monopolistyczna pozycja i im bardziej opiekuńcze jest państwo. Pierwszym źródłem rosnących dochodów tych przedsiębiorstw są więc ich kontrahenci a w ostatecznym rachunku konsumenci. Drugim są wszyscy podatnicy, gdyż przedsiębiorstwa te są systematycznie zasilane z budżetu (umarzanie nie zapłaconych przez nie podatków, składek ubezpieczeniowych i po prostu długów).
W tym wysoce zautonomizowanym, słabo się rozwijającym, w szerokim zakresie nierentownym i opornym na prywatyzację sektorze, u uczestników występują w najszerszym zakresie postawy roszczeniowe zarówno w typie byłego człowieka sowieckiego jak i bardziej nowoczesnego klienta krajowego i europejskiego (UE) aparatu państwa opiekuńczego.
Uczestników trzeciego sektora nazywam jednostkami gospodarki „nierejestrowanej”. Mimo wielkiej różnorodności podmioty te mają wiele wspólnych właściwości co różni ten sektor w sposób istotny od dwóch pozostałych. Podobne są instytucjonalne warunki działania tych podmiotów gospodarczych. Mianowicie nie jest formalnie dostatecznie określony ich status jako jednostek gospodarujących. Najczęściej nie figurują one w oficjalnych rejestrach działalności gospodarczej, zobowiązań podatkowych, ubezpieczeniowych itd. A jeśli figurują to bez żadnych, lub prawie żadnych, konsekwencji ekonomicznych (przykład KRUS). Dlatego nadajemy im wspólną nazwę gospodarki „nierejestrowanej”, choć, oczywiście, nie oddaje to innych ważnych jej cech.
Głównymi członkami tego sektora są trzy rodzaje jednostek gospodarczych. Pierwszy to biznes robiony przez legalne przedsiębiorstwa ale ukrywany przed okiem władz. Nie występuje on w statystykach, nie jest obciążony podatkami, odbywa się poza systemem ubezpieczeń. Drugi rodzaj to działalność zasadniczo sprzeczna z prawem, nielegalna. Gdy poprzednią nazywa się najczęściej „szarą strefą”, tę określa przymiotnik „czarny” (np. czarny rynek, pracować na czarno). Oba te rodzaje działalności, choć w różnym stopniu, są źródłem wielu patologii gospodarczych i społecznych. Oba powstają i rozwijają się tam, gdzie daleko jest posunięta ingerencja państwa w gospodarkę ale gdzie równocześnie działania państwa są mało skuteczne. Trzeci rodzaj to gospodarka tradycyjna, czyli w pewnym stopniu unowocześniona pozostałość przedkapitalistycznej gospodarki częściowo lub nawet całkowicie rynkowej. Należą do niej przede wszystkim liczne tradycyjne gospodarstwa wiejskie (a więc chłopskie, a nie farmerskie, które należą do sektora kapitalistycznego). Gospodarstwa te są nastawione głównie na zaspokojenie własnych potrzeb. Ich towarowość jest bardzo niska. Przewaga karłowatych gospodarstw, niski poziom techniczny, rozdrobnienie i rozproszenie pól, ukryte bezrobocie to zjawiska, które charakteryzują ten sektor. Inne gospodarstwa tradycyjne to liczne warsztaty rzemieślnicze i pewna część drobnego handlu.
W całym sektorze gospodarki nierejestrowanej występują w różnych konfiguracjach liczne różnorodne typy postaw uczestników życia gospodarczego. Można tam więc znaleźć klasyczne tradycyjne zachowania przedkapitalistycznego drobnego rolnika, kupca i rzemieślnika, występujące w czystej postaci lub powiązane z zachowaniami człowieka sowieckiego.
Jest to więc sektor bardzo niejednolity. Powszechne są w nim jednak co najmniej dwa zjawiska: dość słabe podleganie nowoczesnemu kapitalistycznemu mechanizmowi regulacji oraz wielka różnorodność a nawet wzajemna sprzeczność interesów uczestników tego sektora.
W ciągu rozpatrywanych przez nas dwudziestu lat sektor pierwszy od niemal zera doszedł do dominującej pozycji, sektor drugi z różną szybkością (raczej nie wielką), z poważnymi oporami się kurczył. Sektor trzeci stopniowo ale też raczej powoli zmieniał swój skład. „Szara” i „czarna” strefa trzyma się nadal mocno, natomiast gospodarka tradycyjna, choć wspierana przez państwo i Unię Europejską, bardzo powoli zanika, w pewnej części wchodząc do sektora kapitalistycznego.
5.
Na zakończenie trzeba więc stwierdzić, że sytuacja jest niełatwa. Wprawdzie bez wątpienia można mówić o dokonanym przejściu do ustroju kapitalistycznego gdyż sektor pierwszy gra rolę decydującą. Kapitalizm ten jest jednak obciążony dwoma obcymi mu sektorami, których działanie nie tylko utrudnia rozwój sektora kapitalistycznego ale często jest mu wręcz wrogie.
Perspektywa dalszego funkcjonowania naszej gospodarki bynajmniej nie jest więc oczywista. Sądzę, że pozostawienie omawianych procesów swojemu biegowi nie jest bezpieczne i pożądane. Potrzebne jest zdecydowane prowadzenie polityki gospodarczej zmierzającej do tego aby polska gospodarka możliwie szybko zbliżała się do poziomu współczesnych rozwiniętych państw kapitalistycznych. Główną sprawą jest wspieranie rozwoju nowoczesnych form gospodarki opartej na maksymalnej możliwej swobodzie podejmowania działalności gospodarczej z możliwie najmniejszą ingerencją państwa w samoczynny mechanizm regulacyjny konkurencji rynkowej. Powinno temu służyć szybkie podjęcie zaniedbanego przez większość rządów III Rzeczypospolitej kasowania sektora państwowego. Możliwie najdalej idącej prywatyzacji musi towarzyszyć poddanie pozostawionych nielicznych przedsiębiorstw publicznych wszystkim rygorom gospodarki rynkowej.
Problem sektora nierejestrowanego jest bez porównania bardziej skomplikowany i wymaga osobnego rozpatrzenia. Oczywiste, choć także nie proste, wydają się tylko dwa rodzaje działania. Pierwszy to eliminowanie działalności czarnej strefy. Drugi to „rejestrowanie” tych gospodarstw rolnych, warsztatów rzemieślniczych itp., które już same działają jak przedsiębiorstwa kapitalistyczne.
Pliki:
Janusz Beksiak PODMIOTY_GOSPODARCZE_listopad_2008_r[1].doc
DSC_0092.JPG
DSC_0073.JPG
DSC_0076.JPG


.jpg)
