Bogdan Grzeloński - Konferencja Jubileuszowa

"Świadek pewnego szaleństwa"

Bogdan Grzeloński

Świadek pewnego szaleństwa


Kiedy w zimną piątkową noc 28 kwietnia 1916 roku David R. Francis opuścił przedział luksusowego Stockholm Express i wyszedł na peron Dworca Fińskiego w Petersburgu nie miał powodu, aby myśleć o tym, że przyjdzie mu obserwować trzy inne Rosje: Romanowych, okresu Rządu Tymczasowego i Lenina .
Francis przybył do stolicy imperium rosyjskiego jako ambasador Stanów Zjednoczonych Ameryki. Liczył 65 lat i nie był zawodowym dyplomatom . Pochodził z Kentucky, ale swoje życie związał z St. Louis i stanem Missouri. Jego kariera zawodowa toczyła się w obszarze gospodarki i polityki. Na jednym i drugim polu odniósł sukcesy. Założył świetnie prosperującą firmę maklerską, a następnie był burmistrzem St. Louis (1885-1889), gubernatorem Missouri (1889-1893), sekretarzem spraw wewnętrznych w gabinecie prezydenta Grovera Clevelanda (1896-1897) i prezydentem wielkich targów w St. Louis (Louisiana Purchase Exposition) w 1904 roku. Jadąc do Rosji niewiele wiedział o tym kraju, nigdy tam nie był i nie znał języka. Uważał jednak, że podoła postawionym mu zadaniom. Miał poprawić stosunki z Petersburgiem, głównie gospodarcze, wynegocjować nowy traktat handlowy. Myślał o nabyciu parceli pod rezydencję oraz podjął się sprawdzenia sytuacji jeńców niemieckich i austro-węgierskich, jako że Stany nie uczestniczyły w toczącej się wojnie, pozostawały neutralne. Ale szybko się przekonał, że nie zrealizuje tych celów, natomiast rozwój sytuacji politycznej w Rosji postawił przed nim niezwykłe wyzwanie – diagnozowanie dwóch różnych w naturze rewolucji i dostarczanie materiałów oraz ocen mogących służyć Waszyngtonowi do formułowania polityki wobec zwycięzców. Jak Francis wywiązywał się z tego zadania świadkując rewolucji lutowej-marcowej według nowego stylu?*
Listy uwierzytelniające Francis złożył 5 maja 1916 roku z zachowaniem pełnego ceremoniału protokołu dyplomatycznego w pałacu imperatora w Carskim Siole . Był pod wrażeniem etykiety oraz uroku Mikołaja II i jego małżonki. Car wyraził w rozmowie z nim zainteresowanie stanem stosunków amerykańsko-rosyjskich i z dyskretnym zadowoleniem wysłuchał, że polityczne sympatie Francisa lokują się po stronie państw alianckich, wreszcie pozwolił przedstawić sobie merytoryczny zespół ambasady. Carowa ujęła Francisa „nadzwyczajną łaskawością” i wydawała mu się silniejszą osobowością niż małżonek. Krytycznie, już po pierwszych spotkaniach, Francis oceniał premiera Borysa Stürmera, ministra spraw zagranicznych Sergiusza Sazonowa i innych polityków. Podzielał słyszany jeszcze w Waszyngtonie pogląd o silnych wpływach niemieckich Rosjan na życie polityczne i gospodarcze caratu i zauważył rosnące napięcie na linii carat a inteligencja. Poprawę stosunków Petersburg–Waszyngton, sądził, że można osiągnąć poprzez zintensyfikowanie handlu.
Po audiencji składania życzeń Mikołajowi II przez korpus dyplomatyczny w dniu 1 stycznia 1917 roku dostrzegł, że imperator nie przeczuwał nadciągającej katastrofy, która może go zmieść. Odniósł wrażenie, że ambasadorzy i posłowie po raz ostatni spotkali Mikołaja II, co dwa miesiące później stało się faktem . Tę narastającą falę rewolucyjną Francis w pewnym stopniu mógł obserwować i słyszeć z okien swojej ambasady, na co pozwalała jej lokalizacja w niedalekiej odległości od pałacu Taurydzkiego, w którym mieściła się Duma i od Instytutu Smolnego, gdzie ulokowali się bolszewicy. Kiedy więc 7 marca (Mikołaj II wyjechał na front, to już następnego dnia doszło w mieście do rozruchów. Ulicami przeszedł pochód z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet, a nazajutrz na ulice wyszło około 200000 robotników wznoszących okrzyki żądające chleba i „Precz z wojną”. Francis ochraniał ambasadę wywieszaniem flag amerykańskich . Wychodząc z ambasady widział, jak dzień po dniu miasto stawało się niebezpieczne, groźne właściwie. Coraz więcej było w nim zbuntowanych żołnierzy, bo znajdujące się w nim pułki przepędziły starych dowódców. Aż wreszcie – o czym depeszował 15 marca – wiadomość o abdykacji Mikołaja do której doszło trzy dni wcześniej przed północą w wagonie kolejowym cesarskiego pociągu stojącego na stacji w Pskowie została potwierdzona . „Jest to niewątpliwie rewolucja, z tym, że jest to rewolucja najbardziej kierowana, jaka kiedykolwiek się zdarzyła w takich wymiarach” i dodawał dalej: ”Z perspektywy trzeba gratulować Rosji przejścia przez tak ważne zmiany w rządzeniu przy tak małym rozlewie krwi i bez namacalnego zakłócenia działań wojennych, które właśnie się toczą z połączonymi przeciwnikami .” Liczba ofiar wynosiła 169 zabitych i około 1200 rannych. Abdykacja cara pozwoliła Dumie na przemianowanie Tymczasowego Komitetu Dumy na Rząd Tymczasowy, którego premierem został książę Gieorgij Lwow, szef Związku Ziemstw i Miast. Ten krok Francis przyjął z entuzjazmem, tym większym, że Lwow był bliskim kuzynem teściowej konsula generalnego USA w Moskwie, Maddena Summersa. Za najwybitniejszych członków nowego rządu Francis uważał Pawła Milukowa – ministra spraw zagranicznych i jego rywala Aleksandra Kiereńskiego. Pierwszy z nich posiadał wiele walorów potrzebnych do swojej funkcji. Władał czteroma językami, znał Stany Zjednoczone, gdzie wykładał, z profesji był historykiem. Odznaczał się niespożytą energią i miał doświadczenie w kierowaniu Partią Konstytucyjno-Demokratyczną oraz redagował partyjny dziennik. Kiereński, mający zaledwie 36 lat, był znakomitym, błyskotliwym oratorem, ale brakowało mu w pewnych kwestiach klarownych poglądów, a także, co miało swoje konsekwencje kiedy to sam objął premierostwo, okazał się też za mało twardy, zdeterminowany. Francis sądził, że wejście Rosji na drogę demokracji, budowanie parlamentarnego modelu władzy, Stany Zjednoczone powinny jak najszybciej poprzeć. Dlatego 18 marca 1917 roku zwrócił się do Departamentu Stanu o uznanie de iure Rządu Tymczasowego. W cztery dni później – 22 marca o godzinie 16:30 – został przyjęty wraz ze swoim personelem przez Lwowa i jego gabinet w Pałacu Maryjskim na Mojce, gdzie powiedział: „Mam zaszczyt, jako ambasador i jako reprezentant rządu Stanów Zjednoczonych akredytowany w Rosji, w ten sposób, formalnie uznać Rząd Tymczasowy wszystkich Rosjan .” Zaznaczył także, że prezydent Wilson prosił go o kontynuowanie misji, co praktykuje się w takich sytuacjach. Tak oto Stany Zjednoczone wyprzedziły Wielką Brytanię i Francję o 48 godzin uznając jako pierwsze na świecie Rząd Tymczasowy. Francis z tego powodu odczuwał osobistą satysfakcję i w korpusie dyplomatycznym poczuł się jakby mocniej osadzony. Wkrótce – 5 kwietnia – poinformował Miliukowa, że Stany Zjednoczone wypowiedziały wojnę Niemcom i stały się sprzymierzeńcem Rosji. Podtrzymywanie Rządu Tymczasowego w tym, by Rosja nie wycofała się z wojny i nie zawarła separatystycznego pokoju z Berlinem było istotnym i niezwykle trudnym zadaniem dla Francisa. Społeczeństwo rosyjskie, co obserwował, mocno odczuwało ciężar prowadzonej wojny – ponosiło duże straty w ludziach, spadała produkcja przemysłowa i rolna, rozszerzała się anarchizacja życia społecznego. Francis podjął więc starania w Waszyngtonie o pomoc finansową i rzeczową, ściągnął fachowców od kolejnictwa, które paraliżowało życie kraju. W sumie swoimi zabiegami przyczynił się do tego, że szereg kredytów osiągnął kwotę 325 milionów dolarów . Była to kropla, ale wyrażała życzliwy stosunek Waszyngtonu wobec dokonującej się zmiany ustrojowej. Poza tym Francis także wspierał nową demokrację swoim doświadczeniem. Spotykał się niemal codziennie z ministrem Tereszczenką, który przejął po Milukowie sprawy zagraniczne oraz z Kiereńskim. Chodził na sesje Dumy i zabierał publicznie głos. Ułożył program dla wysłanej przez prezydenta Wilsona „misji dobrej woli” („good will mission”), składającej się z prominentnych przedstawicieli różnych środowisk, którzy przez blisko miesiąc, od 13 czerwca, konferowali z członkami rządu nad tym, jak budować w Rosji demokrację i jak współpracować by szybko doprowadzić do zakończenia wojny.
Działając z oddaniem Francis dostrzegał jednak, że słabość Rządu Tymczasowego brała się z braku jasno sprecyzowanego programu i jego chwiejności. Duże niebezpieczeństwo widział w istniejącej drugiej władzy, powstałym w Petersburgu Tymczasowym Komitecie Wykonawczym Rady Delegatów Robotniczych, w którym to rosły wpływy ideologii lansowanej przez przybyłego 3 kwietnia z Zurychu Lenina . Istota tej ideologii sprowadzała się do obalenia Rządu Tymczasowego i rozpoczęcia wszelkimi środkami, aż do przemocy włącznie, walki o władzę. Od czerwca 1917 roku Tymczasowe Komitety Rad istniejące już niemal w całej Rosji zaczęły ogłaszać, że nie uznają Rządu Tymczasowego. Francis nie miał wątpliwości, że Lenin i Trocki byli opłacani przez rząd niemiecki w celu doprowadzenia Rosji do klęski militarnej i nie mógł zrozumieć, dlaczego pozwolono im nadużywać demokracji i wolności .
Ta bierna postawa według niego świadczyła o tym, jakby w Rosji nie było chętnych do przejęcia władzy i że Lenina oraz Trockiego nie uważano za groźnych i nie traktowano ich słów serio, że chcą władzy. W każdym razie nie zdziwiły go wszczęte przez bolszewików w dniach 16 i 17 lipca „pokojowe demonstracje”, które uznał za „lipcową rewolucję” .Rząd z tą próbą walki uporał się, ale na co zwrócił uwagę Francias, że z następną już sobie nie poradzi i co gorsze, że może dojść do rządów terroru .
Ceną za lipcowe wypadki były zmiany w gabinecie. Odszedł książe Lwow, a premierem z szerokimi uprawnieniami został Aleksander Kiereński. Szybko się jednak okazało, że Kiereński nie zdecydował się na decydujący cios wobec bolszewików, którego się spodziewali. Nie oskarżył Lenina ani Trockiego o zdradę i nie kazał ich rozstrzelać co byłoby właściwym krokiem według Francisa. Kiereński nie starał się również, aby rozwiązywać najbardziej palące zagadnienia: trudności z aprowizacją miast, rosnące bezrobocie i zlikwidowanie dwuwładzy – Komietów Robotniczych Sowietów. Ta miękka polityka premiera szybko sprowokowała reakcję mianowanego przez niego Naczelnego Dowódcy Generała Ławra Korniłowa, mężnego i utalentowanego wojskowego. Korniłow domagał się od Kiereńskeigo szerszych uprawnień w celu zdyscyplinowania armii, między innymi przywrócenia kary śmierci za dezercję lub bunt na froncie czy na tyłach. Planował przywrócenie ładu w Piotrogradzie, rozbicie bolszewików nadal agitujących w wojsku za obaleniem Rządu Tymczasowego. W tym celu Korniłow pchnął jeden z korpusów w kierunku Piotrogradu. To posunięci Kiereński uznał za „spisek Korniłowa” i natychmiast zdjął go z dowództwa , a nastepnie oskarżył o zdradę. Francis jednoznacznie ocenił sprawę Korniłowa jako wielki błąd Kiereńskiego, który zraził do siebie armię, a także liberalne oraz konserwatywne kręgi. Więcej, Francis uważał, że starcie Kiereński-Korniłow otworzyło już drogę do zwycięstwa bolszewików . Bo Kiereński i jego ministrowie nadal wierzyli, że ich wróg znajduję się tylko po prawej stronie sceny politycznej i że nie można z nim wypracować kompromisu. Tym samym spętali sobie ręce.
Ten nastrój rządu Kiereńskiego dobrze charakteryzowała rozmowa Francisa z Tereszczenko, którą odbyli 6 listopada, kiedy bolszewicy właściwie już zakończyli przygotowania do przewrotu. „Spodziewam się bolszewickiego wystąpienia tej nocy – powiedział Tereszczenko. Jeśli zdołacie je stłumić to mam nadzieję, że ono nastąpi – powiedziałem. Sądzę, że zdołamy je stłumić – powiedział minister z pozornym spokojem; ale uprzytomniłem sobie w pełni pod jakim napięciem ten młody (31 lat – BG) człowiek żył, kiedy nagle dodał: mam nadzieję, że odbędzie się ono niezależnie od tego, czy je zdławimy, czy tez nie. Jestem zmęczony tą niepewnością i napięciem .”
7 listopada, koło południa, Francis już dowiedział się od swojego dyplomaty, że Kiereński opuścił Piortograd. Whitehouse relacjonował, że „ ... kiedy wracał do domu swoim samochodem oznakowanym amerykańską flagą to zajechał mu drogę rosyjski oficer, który oświadczył, że Kiereński chciałby jego samochodem udać się na front. Whitehouse wraz z towarzyszącym mu szwagrem, baronem Ramsy, udali się z oficerem do Kwatery Głównej, by potwierdzić, czy ten oficer miał upoważnienie do złożenia tak zdumiewającego żądania. Tam zastali Kiereńskiego, w Kwaterze, która znajduje się naprzeciwko Pałacu Zimowego i w której Kiereński mieszka otoczony swoim zespołem. Wszyscy tu sprawiali wrażenie zdenerwowanych i zaniepokojonych. Kiereński potwierdzł żądanie oficera, że chce samochodem Whitehousea udać się na front. Whitehouse żachnął się i wskazując na plac przed pałacem powiedział – ten samochód jest moją prywatną własnością a tam przed pałacem do pańskiej dyspozycji jest co najmniej 30 samochodów. Kiereński odparł – tamte samochody zostały wyjęte spod mojej władzy tej nocy i bolszewicy teraz zarządzają wszystkimi oddziałami w Piotrogradzie z wyjątkiem tych, które zadeklarowały neutralność i odmówiły im posłuszeństwa .” Whitehouse poinformował także, że Kiereński planuje powrócić do Piotrogradu w ciągu 5 dni na czele kilku tysięcy Kozaków, by opanować sytuację w stolicy. Francis tę relację zinterpretował jednoznacznie, że Kiereński uciekł z miasta. A obserwując kolejne działania oddziałów podporządkowanych bolszewikom nie był zaskoczony, że 8 listopada, o godzinie 2:10 w nocy, Pałac Zimowy został zdobyty, urzędujący tam bez Kiereńskeigo ministrowie aresztowani. A w Smolym Lenin ogłosił powstanie nowej władzy – Rady Komisarzy Ludowych, na czele której stanął. Następnego dnia po przewrocie Francis pisał do Moskwy, do Summersa, że: „Na ulicach jest spokojnie, na niektórych są barykady. ... Na moje pytanie telefoniczne w dniu dzisiejszym ministerstwo spraw zagranicznych odpowiedziało, że nie wiadomo, gdzie jest minister i że nikt, kto reprezentuje nowe władze nie pojawił się w ministerstwie, konsekwentnie wszyscy urzędnicy pracujący tam rozkładają ręce .” Natomiast w liście do syna z 26 listopada tak komentował dalszy rozwój sytuacji: „Od trzech dni na ulicach Piotrogradu nie słyszy się w zasadzie wystrzałów. Zabójstwa i rabunki zdarzają się jednak częściej niż się o tym pisze, ponieważ, po pierwsze, nie wszystkie przypadki trafiają do gazet, a po drugie, informacje o przestępstwach tego rodzaju są szybko wycofywane. Nigdy nie spotkałem takiego miejsca, gdzie życie ludzkie byłoby tak tanie, jak to jest dzisiaj w Rosji. Człowiek jednak przyzwyczaja się do morderstw i grabieży. Gdy przed dziesięcioma dniami wracałem samochodem prowadzonym przez Phila (jego totumfackiego – BG) moją uwagę przyciągnął tłum zgromadzony w rogu placu długości 1200 stóp w pobliżu ambasady. Phil miał ochotę się zatrzymać, ale ja miałem spotkanie w ambasadzie i kazałem mu jechać. Po przywiezieniu mnie powrócił jednak na plac i w pół godziny później zjawił się w biurze u mnie i powiedział, że na poczcie zrabowano 82000 rubli zabijając 19 letnią pracownicę. To był obłęd, ale już tak zobojętniałem, że tylko wyraziłem żal i powiedziałem, że łajdaka, który to zrobił powinno się rozstrzelać, po czym powróciłem do dyktowania swojemu stenograf iście .”
Obserwując jak bolszewicy, z Leninem na czele, posługując się świetnie opanowanym instrumentarium – propagandą, przemocą, zdradą, rozstrzeliwaniem – robią wszystko, by nie oddać władzy, Francis zajął twardą postawę. Wysłał do departamentu stanu opinię, aby nie uznawać tego rządu de iure. Zdecydował się jedynie na to, że będzie prowadził placówkę tak długo, jak będzie to możliwe. A kiedy w końcu, w lutym 1918 roku, rząd Lenina postanowił o przywróceniu stołeczności Moskwie, Francis odmówił przeniesienia tam ambasady. Na miejsce urzędowania wybrał, leżącą na przecięciu się dwóch strategicznych szlaków: Piotrograd-Władwostok i Archangielsk_Moskwa, Wołogdę. Tam, wraz z nim, ulokowało się kilka innych placówek dyplomatycznych, tych państw, które także powstrzymywały się z uznaniem Rosji bolszewików.
W Wołogdzie, którą Francis swoją zaskakującą dla bolszewików decyzją wyniósł właściwie do rangi stolicy dyplomatycznej Rosji nie pozostawał długo. Lenina drażniła owa demonstracja państw nie uznających jego rządu. Dlatego już w lipcu 1918 roku Gieorgij Cziczerin, komisarz spraw ludowych, podjął zdecydowane działania w sprawie ściągnięcia całego korpusu dyplomatycznego do Moskwy. Pełniący funkcję dziekana korpusu Francis zareagował stanowczo . Odrzucił notę Cziczerina i po pokonaniu trudności czynionych przez Komisariat z przydzieleniem lokomotywy do pociągu, 25 lipca po północy, odjechał do Archangielska. Wówczas już wiedział, że prezydent Wilson uginając się pod naciskiem Anglików zgodził się wespół z Wielką Brytanią, Francją i Japonią na „ograniczoną interwencję”. Od sierpnia wojska tych państw lądowały w Archangielsku – 8500, w tym połowa Amerykanie, w Murmańsku – 15000, 1000 Amerykanów i we Władywostoku – 10000 Amerykanów. Schodząc na terytorium Rosji Naczelne Dowództwo aliantów zakazało tym oddziałom ingerować w sprawy wewnętrzne, nie mówiąc o obaleniu reżimu bolszewickiego. Celem ich było reaktywowanie frontu wschodniego, który w żywotny sposób wpływał na interesy obu zmagających się bloków państw – Entanty i centralnych. Francis siedząc w Wołogdzie jeszcze 2 maja zdecydowanie opowiedział się za interwencją państw alianckich i Waszyngtonu .
Rezydując w Archangielsku, dojeżdżając do Murmańska, Francis, w tym ważnym ze strategicznego punktu widzenia regionie spędził trzy miesiące. Choroba wymagająca operacji chirurgicznej zmusiła go do opuszczenia Archangielska. 6 listopada 1918 roku na niszczycielu Olimpia udał się do kliniki w Londynie, gdzie kuracja zakończyła się dlań pomyślnie. Powrócił do aktywności, ale nie do Rosji. 31 maja 1921 roku prezydent Warren G. Harding przyjął jego rezygnację jako ambasadora . W sześć lat później zmarł. Nawiązanie stosunków dyplomatycznych Stany Zjednoczone – ZSRR nastąpiło dopiero jesienią 1933 roku, za prezydentury Franklina D. Roosevelta .
Pisząc w 1920 roku wspomnienia, w które wplótł fragmenty depesz wysyłanych z Rosji oraz listów kierowanych do żony, synów i znajomych Francis rozważał zagadnienie, dlaczego doszło do rewolucji lutowej 1917 roku, a w osiem miesięcy później do jej upadku. Wskazał szereg czynników, które wpłynęły na przebieg i klęskę tej transformacji. Mocno obciążył Kiereńskiego. Krytyka byłego premiera wynikała z poczucia zawodu Francisa, że Kiereński nie okazał się człowiekiem, który potrafi zapanować nad niezwykłymi wydarzeniami . Ale co także zwraca uwagę, że Francis nie zastanawiał się nad tym, że w historii dochodzi czasem do takich erupcji społecznych nad którymi nikt nie jest w stanie zapanować, okiełznać ich. Że po prostu w wielkiej Historii zdarzają się szaleństwa.
Depesze leżące w archiwach, częściowo drukowane, listy, wspomnienia Francisa stały się ważnym źródłem do historii stosunków Waszyngton-Piotrogród-Moskwa. Dokumentują one przesłanki i oceny działań Francisa, ale i po części prezydenta Wilsona oraz sekretarza stanu Roberta Lansinga. Wyraźnie mówią, dlaczego wszyscy trzej uważali, że nie należy uznawać Lenina i jego gabinetu, Rosji bolszewików. Bo w ich oczach Lenin, Trocki, bolszewicy reprezentowali zupełnie im obcy, pozbawiony zasad i wartości świat, w którym jednostka nie ma większej wartości


Pliki:
Bogdan Grzeloński świadek pewnego szaleństwa][1].doc
DSC_0064.JPG
DSC_0067.JPG
Powrót
 
 
 
           
 
Towarzystwo Ekonomistów Polskich | 02-554 Warszawa, Al. Niepodległości 162
BRE Bank S.A. Rachunek Nr: 27 1140 1010 0000 5150 0500 1001
KRS: 0000203796; NIP: 525 21 33 281; REGON: 011197735