"Nie przyspiesza się rozpędzonego samochodu"

Na portalu internetowym onet.pl pojawił się wywiad z Przewodniczącym Rady TEP - prof. Leszkiem Balcerowiczem.

link do artykułu


Adam Rafalski: Panie Profesorze, czy to co dzieje się z polską gospodarką, to jest już kryzys?

Leszek Balcerowicz: Bez wątpienia Polska doświadcza skutków, czegoś co nazywamy kryzysem, a co zaczęło się jak wiemy w Stanach Zjednoczonych. Szybko rozlało się to na resztę krajów rozwiniętych.
Kryzys. Jak długi, jak głęboki. Co robić?
W przypadku tych krajów, rzeczywiście możemy mówić o kryzysie, czy recesji, bo wszystkie kraje rozwinięte odnotowują spadek PKB. Niektóre z nich nawet bardzo drastycznie – nawet o 5 -7 procent.

Jeżeli świat rozwinięty, który stanowi zdecydowaną większość gospodarki światowej, kurczy się to niestety każda gospodarka tego świata doświadczy spowolnienia, ale w różnym stopniu w różnych krajach – i to jest istotne z naszego punktu widzenia.

Od czego wobec tego zależy podatność danego kraju na kryzys?

Przede wszystkim od tego, w jakim punkcie zaczyna się ten negatywny proces - czyli w jakim stanie znajduje się dana gospodarka. Na ile jest podatna na wstrząsy, a także od siły powiązań handlowych i finansowych ze światem zewnętrznym.

Mówiąc konkretnie: Europa Środkowa i Wschodnia, do której jesteśmy zaliczani, jest bardzo zróżnicowana pod względem gospodarczym. Z jednej strony są tutaj kraje, które odnotowują największy spadek w całej Europie, na przykład Łotwa - kilkanaście procent, Ukraina – kilkanaście procent. Z drugiej strony są bardzo nieliczne kraje, które w świetle ostatnich prognoz, mogą zanotować niewielki wzrost gospodarczy, albo przynajmniej uniknąć głębszej recesji.

Mam przed sobą prognozy brytyjskiego tygodnika "The Economist" na temat wzrostu gospodarczego w 2009 roku. Według tego zestawienia wzrost PKB odnotuje w tym roku zaledwie kilka krajów: Chiny , Indie, Pakistan, Chile, Egipt, Izrael i … Polska. Natomiast gospodarki pozostałych krajów, jak Stany Zjednoczone, Niemcy, Szwecja, Korea Południowa czy Tajwan będą się kurczyły. Jeżeli Polsce uda się uniknąć recesji, będzie w bardzo elitarnej grupie krajów "tygrysów gospodarczych okresu kryzysu".

Z czego wynika tak dobra sytuacja Polski w tych prognozach?

U nas tempo wzrostu kredytu, szczególnie konsumpcyjnego i mieszkaniowego, choć wysokie, było niższe niż w krajach nadbałtyckich czy w Rumunii – tam ilość udzielanych kredytów wzrastała rok do roku o ok. 50 procent! Myślę, że wniosek z tego jest jasny, iż ostrożność w prowadzeniu polityki pieniężnej i w polityce banków naprawdę popłaca.

Po drugie, polska gospodarka nie zależy tak silnie od surowców naturalnych jak nasi sąsiedzi - Rosja, czy Ukraina. Rosja ma dzisiaj kłopoty z powodu wahań światowych cen ropy, a Ukraina ma problem z cenami produktów metalurgicznych. Natomiast na pewno doświadczymy spadku popytu ze strony państw "piętnastki", zwłaszcza Niemiec.

Te liczby pokazują, że nie opłaca się dociskać pedał gazu w samochodzie, który zjeżdża z górki. W Polsce to się nazywa "pobudzaniem" gospodarki. Jak wiadomo, u nas jest wielu zwolenników "pobudzania". Ilekroć w Polsce chciano nacisnąć hamulec, wtedy kiedy samochód jechał zbyt szybko, oni krzyczeli, że się chłodzi, a trzeba pobudzać. Pobudzanie to nic innego, jak krótkotrwałe przyspieszanie samochodu jadącego z górki. A jak wiadomo, zbyt duża prędkość prowadzi do wypadku, który w ekonomii nazywa się kryzysem.

Przykładem tego co mówię, są kraje bałtyckie, które przez kilkanaście lat od upadku Związku Radzieckiego bardzo dobrze i systematycznie rozwijały się. Niestety kilka lat temu włączyły się tam swojego rodzaju dopalacze. Efekt był oczywisty – gospodarki bardzo przyspieszyły, a teraz odczuwają bardzo silne załamanie. Ale dzięki większej skali reform kraje bałtyckie wyprzedziły nas pod względem poziomu dochodów na jednego mieszkańca, a my dopiero teraz mamy szansę ich podgonić.

Czy w świetle tych prognoz Polska ma szansę zbliżyć się do zachodnich gospodarek?

Oczywiście lepiej dla Polski by było, gdyby niemiecka gospodarka rozwijała się lepiej, szybciej. Z drugiej strony matematyka jest bezwzględna - jeśli Niemcy skurczą się o 5 procent a Polska tego uniknie, to o kilka oczek procentowych ta luka zostanie zmniejszona. Jednak na dłuższa metę decydującym czynnikiem będzie dalsze reformowanie polskiej gospodarki. Można je sprowadzić do jednego: usunięcia szkodliwego wpływu polityki, na tych co gospodarują.

Co konkretnie ma Pan myśli?

Przede wszystkim dokończenie prywatyzacji oraz wyeliminowanie szkodliwych dla gospodarki przepisów. Najważniejszym w tym przypadku jest usunięcie źródeł takich złych przepisów, które przecież tworzą politycy. To znaczy, że trzeba lepiej wybierać, bo złe prawo tworzone jest przez złych pracodawców. Poza tym, trzeba ograniczać ogromnie wydęte wydatki z budżetu państwa, które są jedynym powodem dużych podatków. Należy również usprawniać instytucje, które są rdzeniem państwa. Mam tutaj na myśli sądy, które w wielu miejscach działają zbyt wolno. Działanie prokuratury również wymaga znacznego usprawnienia. Jest również kwestia kwalifikacji, by funkcjonariusze państwowi byli w stanie odróżnić normalną transakcję rynkową od przestępstwa. Dobrze zorganizowane państwo zapewnia pewność obrotu gospodarczego, ochronę praw własności, bez których nie może być mowy o dobrych warunkach dla rozwoju przedsiębiorczości w Polsce.

Czy przyjęcie euro jest dobrą drogą dla Polski już dzisiaj?

Nie wejdziemy do strefy euro z dnia na dzień. Wcześniej musimy spełnić tzw. kryteria z Maastricht, które generalnie warto spełnić, bo są dobre dla gospodarki. Chodzi tu zwłaszcza o niską inflację i ograniczenie deficytu. Bardziej skomplikowanym problemem jest pomyślne i szybkie przejście przez ERM II, czyli tzw. węża walutowego. Tu trzeba rzeczywiście wybrać dobry moment wejścia. Dobrze byłoby też wcześniej dokonać odpowiednich zmian w konstytucji.

Ale najważniejsze pytanie brzmi: czy Polakom w ogóle opłaca się wchodzić do strefy euro? To nie jest kwestia ani wiary ani ideologii, tylko rachunku ekonomicznego. Raporty Narodowego Banku Polskiego i Funduszu Walutowego dowodzą, że po spełnieniu odpowiednich warunków wyraźnie się opłaca. Korzyści oczywiście tym będą większe, im bardziej będzie zreformowana nasza gospodarka.

Rozmawiał Adam Rafalski, Onet.pl.

Powrót
 
 
 
           
 
Towarzystwo Ekonomistów Polskich | 02-554 Warszawa, Al. Niepodległości 162
BRE Bank S.A. Rachunek Nr: 27 1140 1010 0000 5150 0500 1001
KRS: 0000203796; NIP: 525 21 33 281; REGON: 011197735